Psychiatra o aborcji: To cierpienie i ból

Psychiatra o aborcji: To cierpienie i ból

W ostatnim czasie były min. zdrowia Adam Niedzielski rozpoczął próby rozszczelnienia w Polsce prawa dotyczącego aborcji, poszerzając interpretację przesłanki o zagrożeniu życiu i zdrowia kobiety. Aborcja jednak nigdy nie ratuje niczyjego życia tylko niszczy je – dziecko zostaje brutalnie zabite, a matka zostaje z syndromem poaborcyjnym, z bólem i cierpieniem. Na ten temat z lekarzem psychiatrą rozmawiała Laura Lipińska.

Laura Lipińska: Proszę opowiedzieć kilka słów o sobie.

Psychiatra: Mam 15 lat praktyki psychiatrycznej. Pracowałam  w szpitalach psychiatrycznych: w oddziałach całodobowych oraz dziennych. Obecnie ambulatoryjnie przyjmuję około 100 pacjentów tygodniowo. Zajmuję się osobami w bardzo różnych sytuacjach życiowych, np. kobietami, które urodziły ciężko chore dzieci.  Udzielam się także w hospicjum domowym.

LL: Dlaczego zdecydowała się pani na anonimowość w tym wywiadzie?

P: Ze względu na bezpieczeństwo własne, mojej rodziny i pacjentów. W zawodzie lekarskim mówienie prawdy wiąże się nieraz z bardzo nieprzyjemnymi konsekwencjami, o czym przekonałam się na własnej skórze. Byłam atakowana nie tylko przez środowisko związane z czarnymi marszami, ale również lekarskie. Nie jest zresztą tajemnicą, że lekarze są często karani za mówienie rzeczy niezgodnych z aktualnie obowiązującą opinią establishmentu medycznego – nawet,  jeśli nie jest ona naukowo uzasadniona. Dla przykładu – ostatnio zawieszono prawo do wykonywania zawodu prof. Talarowi. Nie jest to jedyny sposób, żeby nas szykanować i warto o tym głośno mówić.

LL: Przejdźmy do kobiet i psychiatrii. Czy z punktu widzenia lekarza psychiatry istnieją takie sytuacje, w których zabicie dziecka może mieć dla matki działanie terapeutyczne?

P: Absolutnie nie. Jeżeli lekarz jako receptę na depresję kobiety w ciąży przepisuje jej zabicie drugiego człowieka, to powinien mieć odebrane prawo wykonywania zawodu. To jest całkowicie absurdalna sytuacja. Z naukowego-medycznego punktu widzenia nie ma żadnego powodu, żeby sugerować kobiecie zabicie jej własnego dziecka. To nie są działania lecznicze. W swojej praktyce nigdy nie spotkałam się z sytuacją, żeby aborcja mogła być lekiem na poprawę stanu psychicznego, np  na depresję, zaburzenia lękowe, itd. Nie mówię tutaj o osobach z głębokimi deficytami w strukturze osobowości (psychopatycznymi), które nie doświadczają wyrzutów sumienia. Problem leży gdzieś indziej: to po dzieciobójstwie pojawia się zespół  poaborcyjny i to jest dramat, z którym kobiety się zmagają. Wymaga to nieraz wieloletniego leczenia – psychoterapii, a nawet farmakoterapii.

LL: Jak aborcja wpływa na stan psychiczny matki? Może pamięta pani jakiś konkretny przypadek?

P: Tak, leczyły się u mnie kobiety, które przyznały się do aborcji. Miałam, na przykład, pacjentkę z ciężkim stanem depresyjnym w wieku około 60 lat. Przez długi czas trudno było ustalić, co było powodem nagłego pogorszenia jej stanu psychicznego. To był naprawdę trudny przypadek. Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy przyznała się, że przed 40 laty dokonała aborcji.  Po tak długim czasie zaczęła  przeżywać to wydarzenie tak bardzo, że doświadczyła głębokiej depresji. Zespół poaborcyjny może się bowiem pojawić krótko po aborcji, czasami nawet w ciągu kilku tygodni, albo po długim czasie, po wielu, wielu latach… Pojawia się wówczas ogromne poczucie żalu, lęk, wyrzuty sumienia, poczucie straty i właśnie na tym tle może się rozwinąć depresja.

LL: Czy w sytuacji stresu związanego z otrzymaniem niepomyślnej diagnozy (np. o złym stanie zdrowia nienarodzonego dziecka) pogorszenie stanu psychicznego jest czymś wyjątkowym czy raczej normą? W jaki sposób pomaga się takim kobietom? Co jest dla nich realnym wsparciem?

Trzeba za każdym razem porozmawiać z kobietą i ustalić, co jest prawdziwą przyczyną pogorszenia jej nastroju. Jeżeli jest to sytuacja związana z tym, że kobieta jest, na przykład, w niechcianej ciąży albo że dziecko jest chore i prawdopodobnie urodzi się niepełnosprawne, to  dysponujemy bardzo wieloma możliwościami, żeby jej pomóc. Począwszy od wsparcia psychoterapeutycznego i jego łagodniejszych form, czyli pomocy psychologicznej, rozmowy, aż po wsparcie farmakologiczne. Zawsze warto dotrzeć do tego, czy obniżony nastrój nie wynika z braku wsparcia rodziny, np. ojca dziecka. To jest rzeczywisty problem, którego aborcja nie rozwiązuje. Jeżeli mamy sytuację poważniejszą, na przykład kobieta jest  w stanie depresji ze względu na niepomyślną diagnozę albo zaburzenia hormonalne w czasie ciąży, a miałam takie pacjentki, to stosuje się często farmakoterapię. Mamy dużo możliwości udzielenia realnej pomocy. Aborcja do nich nie należy.

Kobieta nie ma w naturze woli zabicia swojego dziecka i dlatego pojawia się ten straszny syndrom poaborcyjny. Jest wielkim cierpieniem i bólem dla kobiety, kiedy uświadomi sobie swój czyn. Czasami ma ona odruch obronny, który można określić wyparciem: nie chce o tym myśleć, mówić i przez lata może udawać przed sobą, że nic się nie stało i wszystko jest w porządku. Ale to gdzieś głęboko w kobiecie tkwi, ponieważ jest to wielka rana i nie da się o niej zapomnieć. Niemiecka pisarka, Karin Struck, napisała książkę zatytułowaną „Widzę moje dziecko we śnie”, w której opowiada o swojej aborcji.  Zwraca w niej uwagę, że aborcja sprawia tak potworny ból, że wiele kobiet nie chce o tym w ogóle mówić. Autorka potrzebowała aż 28 lat, by móc o tym wydarzeniu opowiedzieć.

Żal kobiety może trwać latami. Aborcja wiąże się z bardzo poważnymi konsekwencjami dla zdrowia psychicznego kobiet. Struck pisze, że jest wiele, nie do końca uświadomionych sposobów radzenia sobie z tym cierpienirm, na przykład, nadużywanie alkoholu lub seksoholizm. Wiele kobiet po aborcji porzuca swoich partnerów, a ich związki i rodziny się rozpadają. To są rzeczywiste problemy, które je dotykają. Struck przez 28 lat śniła o swoim zabitym dziecku, a na stole aborcyjnym płakała, nie mogąc się pozbierać. Są kobiety, które reagują inaczej – nie płaczą w momencie aborcji, nie płaczą też później. Następuje u nich jakby śmierć uczuć. Tak wygląda syndrom poaborcyjny, o którym należy głośno mówić.

LL: Czy lekarz psychiatra jest w stanie realnie przewidzieć, jak w ciągu trwania ciąży będzie się zmieniało samopoczucie pacjentki?

Nie, bo psychiatra nie jest wróżką. Nie mogę przewidzieć, co się będzie działo. Warto jednak zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, na podstawie moich doświadczeń, mogę powiedzieć, że u wielu kobiet w czasie ciąży poprawia się stan  psychiczny. Kobiety, które leczą się psychiatrycznie przed ciążą, na przykład, na  tak poważne schorzenia jak schizofrenia czy zaburzenie afektywne dwubiegunowe, w czasie ciąży doznają często poprawy swojego stanu zdrowia. Obserwuje się u nich remisję objawów choroby. To jest niesamowity, naturalny proces, który pomaga kobietom przejść przez etap ciąży. Nie dotyczy to wszystkich kobiet, ale często się zdarza.

Druga rzecz to wpływ otoczenia. Kobieta może popaść w stan depresyjny ze względu na naciski otoczenia, by przerwała życie swojego dziecka. Kobieta czuje się wtedy jak w potrzasku i nie wie, co ma robić. Pojawiają się czasem w tej sytuacji myśli samobójcze i może ona nawet wymagać hospitalizacji psychiatrycznej.

LL: W kontekście całości pracy Niedzielskiego na stanowisku ministra zdrowia – jak postrzega pani jego ostatnie działania związane z prawem aborcyjnym w Polsce? Co pani sądzi o pomyśle rozszerzania obowiązujących obecnie przesłanek aborcyjnych w kierunku właściwie aborcji na życzenie? Do czego może doprowadzić tworzenie tego „wytrychu” w prawie aborcyjnym w Polsce?

P: Ułatwi aborcję na życzenie. Warto też zwrócić uwagę na drugie niebezpieczeństwo – jeżeli psychiatra będzie mógł zlecić zabicie nienarodzonego człowieka jako rozwiązanie problemu, to nasuwa się pytanie, czy nie będzie to otwarcie drogi do tego, żeby psychiatra (a może nawet psycholog…) mógł  rekomendować „terapeutyczne” zabijanie  ludzi, choćby poprzez eutanazję. Jeśli rozwiązaniem problemu depresji kobiety ma być zabicie jej dziecka, to wyobraźmy sobie, na przykład, że na skutek spadku nastroju spowodowanego kłótnią z mężem albo z sąsiadką, psychiatra zaleca pozbycie się tych osób. Myślę, że ta analogia dobrze unaocznia absurdalny charakter takiej metody „leczenia”. Ponadto psychiatrzy staliby się wpółwinni zabójstwa. To się nie mieści w głowie. Nie sądziłam, że dożyję  czasów, w których psychiatra będzie mógł orzekać, kto ma żyć, a kto zginąć.

LL: Czy znając środowisko lekarskie, wydaje się Pani realnym, że część lekarzy będzie wystawiała fałszywe zaświadczenia? Przykładowo kobieta jest w niechcianej ciąży i mówi o tym psychiatrze, a on odpowiada, że nie ma problemu? Napisze, że grozi jej depresja, jeśli urodzi i po sprawie.

P: Oczywiście bywają też lekarze bez sumienia, czy tacy, którzy są przekupni, ale to, czy kobieta w danej chwili gorzej się czuje czy nie, nie gra większej roli. Aborcja nie jest lekiem na depresję, a lekarz, który wystawia zaświadczenie, że pacjentka może przerwać życie swojego dziecka, powinien mieć natychmiast odebrane prawo wykonywania zawodu. To jest współudział w zabójstwie. Prawo nie powinno dopuszczać możliwości wystawiania takich zaświadczeń, ponieważ nie ma to uzasadnienia z medycznego punktu widzenia.

To wszystko jest absurdalne, a rozmowa o tym straszna. Jestem przerażona, że coś takiego mogłoby mieć miejsce, że psychiatra –  lekarz, który tyle lat się kształcił, zrobił specjalizację z psychiatrii, który wie, jak się leczy osoby z depresją oraz czym jest zespół poaborcyjny, który wie, jakie skutki wiążą się z aborcją, może robić takie rzeczy. Lekarz wie, jak pomóc takim kobietom. Zabicie dziecka nie jest rozwiązaniem.

LL: Na koniec konkretny przykład – co zrobić  z kobietą, która otrzymała informację, że jej nienarodzone dziecko ma zespół Downa i ma ona depresję, a nawet myśli samobójcze?

Można zaproponować jej różne formy pomocy, począwszy od wsparcia psychologicznego. Jak wspomniałam wcześniej – rozmowa, towarzyszenie, zapewnienie wsparcia, wskazanie konkretnego adresu, gdzie może uzyskać profesjonalną pomoc. Funkcjonują również domowe hospicja, które udzielają pomocy medycznej i psychologicznej w czasie ciąży i po niej. Jeżeli kobieta byłaby rzeczywiście w stanie depresji i potrzebowałaby leczenia farmakologicznego, to psychiatra dysponuje licznymi lekami, które może tej kobiecie zaproponować.

LL: Bardzo dziękuję.

Nie bądź obojętny!  Wspieraj działania Fundacji! Jeśli uważasz, że to co robimy, jest dobre i słuszne, pomóż to kontynuować! Nawet niewielkie wpłaty mają znaczenie. Numer konta: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230

Sprawdź podobne wpisy

Połowa mężczyzn, którzy uważają się za kobiety, a którzy odsiadują wyroki w więzieniach, to przestępcy seksualni. Mało tego, ich haniebne czyny

16 kwietnia, 2024

Polscy politycy chcą, aby mordowano jak najwięcej dzieci. Właśnie skierowali do dalszych prac aż cztery projekty ustaw

12 kwietnia, 2024

W ostatni poniedziałek 8 kwietnia odbyła się premiera przygotowanego przez Fundację Życie i Rodzina filmu dokumentalnego ,,Miało nie żyć”.

10 kwietnia, 2024

Bądź na bieżąco!

Chcesz wiedzieć, co się dzieje? A może umykają Ci ważne wydarzenia? Pokonaj cenzurę treści pro-life: zapisz się na newsletter! Będziemy informować Cię bezpośrednio i już nic nie przegapisz.