nauka w służbie ideologii, czyli jak doszło do skreślenie homoseksualizmu z listy chorób

Wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób – jak do tego doszło?

„Homoseksualizm to różnorodność, orientacja seksualna, w której nie ma niczego złego. Już dawno temu Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne skreśliło go z listy chorób” – to częsty argument przytaczany przez środowiska LGBT. Warto w takim razie przypomnieć, jak do tego skreślenia doszło. 

Przez wieki homoseksualizm traktowany był jako choroba – zaburzenie psychiczne, które podlega leczeniu. W latach 60. i 70. XX w. rozpoczęła się jednak masowa akcja propagandowa mająca na celu normalizację tej dewiacji. Homolobby dotarło do kręgów odpowiadających za publikowanie spisu schorzeń i w wyniku szeregu działań prowadzonych przez bardzo nielicznych, ale głośnych aktywistów LGBT doszło do wykreślenia homoseksualizmu z listy chorób. Wbrew faktom i zdrowemu rozsądkowi!

Nauka w służbie dewiacji, czyli jak homolobby wpłynęło na listę chorób

Środowiska homoseksualne zaczęły kampanię przeciwko stanowisku psychiatrii amerykańskiej w ich sprawie już w 1960 roku. Prowadziły ją poprzez szereg akcji społecznych, w których porównywano środowisko amerykańskich psychiatrów i psychologów do posiadaczy niewolników, nazistów, czy zarzucano im po prostu chęć mordowania gejów. Po ośmiu latach walki nastąpił pierwszy przełom. Homolobby zdobyło zgodę na uczestnictwo w Komisji Taksonomicznej, która odpowiadała za publikowanie spisu chorób APA (American Psychiatric Association – Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne). Od tego czasu zaczęło dochodzić do coraz bardziej niepokojących incydentów.

Pierwszy miał miejsce w roku 1971. APA zorganizowało dyskusję panelową, w której w rolę specjalistów wcielili się homoseksualiści, a jedyny psychiatra, Robert Spitzer, sprowadził się do roli moderatora.

W tym samym roku w San Francisco na mównicę konferencji APA wdarł się jeden z działaczy środowiska LGBT, wykrzykując w stronę psychiatrów – „Psychiatria jest wcielonym wrogiem. Psychiatria wypowiedziała bezlitosną wojnę w celu naszej eksterminacji… Odrzucamy was, jako naszych właścicieli. Możecie to uznać za deklarację wojny”.

W 1972 roku na konwencie APA w Dallas jeden z psychiatrów, przebierając się wcześniej w groteskową maskę i zniekształcając swój głos, przyznał się do homoseksualizmu. Zakomunikował następnie, że około 100 członków APA biorących udział w spotkaniu jest również homoseksualistami.

Praktycznie każdy zjazd obfitował w działania mające na celu dyskredytowanie środowiska psychiatrów i psychologów w USA. Szczególnie efektywnie zaczęto to robić po otwarciu organizacji National Gay Task Force, pod szyldem której działacze homoseksualni – w tym psychologowie i prawnicy – zaczęli się pojawiać w środkach masowego przekazu.

W końcu przewodniczący Zarządu APA, Robert Spitzer, zaprosił na organizowaną przez APA konwencję delegację działaczy homoseksualnych. Zażądała ona usunięcia homoseksualizmu z listy zaburzeń psychicznych. Zarząd APA zagłosował w zgodzie z postulatem przedstawicieli homolobby. Na fali niezadowolenia z decyzji władz APA, w kwietniu 1974 roku odbyło się kolejne głosowanie w tej sprawie – tym razem wśród wszystkich członków towarzystwa, w którym 5 854 osób poparło decyzje zarządu, a 3 810 było jej przeciwne.

Uciszenie większości przez krzykliwą mniejszość

Interesująco ówczesne czasy opisuje profesor kliniczny Charles Socarides, który napisał kilka książek o homoseksualizmie.

„Homoseksualiści zjednoczyli się (…), aby ogłosić normalność homoseksualizmu i atakować wszelką opozycję wobec tego poglądu. Ci, którzy tak myśleli, stanowili wśród homoseksualistów bardzo małą, ale głośną mniejszość w porównaniu z tymi, którzy albo chcieli większej pomocy, albo milczeli. (…) Decyzja APA posłużyła jako koń trojański, który otworzył bramy kompleksowym przemianom psychologicznym i społecznym w zwyczajach i obyczajach seksualnych. Decyzja została (…) wykorzystana do tego, aby homoseksualizm uczynić czymś normalnym i nadać mu status, o który warto zabiegać. Dla niektórych psychiatrów amerykańskich akcja ta pozostaje ostrzegawczym przypomnieniem, że zasady naukowe, o które się nie walczy, mogą zostać utracone. Jeśli nie będziemy inaczej traktować nauki, wpadniemy w pułapki politycznej partyjności i propagandy nieprawdy – na oczach niczego nieprzeczuwającej i niepoinformowanej opinii publicznej oraz pozostałych dziedzin medycyny i nauk o zachowaniu. Nastąpią katastrofalne skutki kliniczne. Ci, którzy nadal chcieli zachować homoseksualizm jako obowiązującą diagnozę chorobową, zostali (…) uciszeni”.

Wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób konsekwencje

Po usunięciu homoseksualizmu z listy chorób homopropaganda zaczęła przybierać na sile. Obraz środowisk LGBT został celowo zniekształcony przez środki masowego przekazu. Jednocześnie jeden z aktywistów homoseksualnych, który brał udział w usunięciu homoseksualizmu z listy zaburzeń psychicznych, napisał w 2008 roku na łamach „ Archives of Sex­ual Behav­ior”:

„Poza homoseksualizmem DSM [Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders – klasyfikacja zaburzeń psychicznych wydawana przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne] wymienia także sadyzm, masochizm, ekshibicjonizm, voyeuryzm, pedofilię i fetyszyzm jako zaburzenia psychiczne. Jeśli nie ma obiektywnego, niezależnego dowodu, że orientacja homoseksualna jest sama w sobie nienormalna, jakie istnieje usprawiedliwienie umieszczania jakiegokolwiek z innych zachowań seksualnych w DSM? (…)”

A cele ruchu gejowskiego podsumował słowami:

„Mija w tej chwili 35 lat od usunięcia homoseksualizmu z DSM, co było naszym celem krótkoterminowym. Nasz cel długoterminowy – usunięcie z DSM tego, co nazywane jest perwersją seksualną, zaburzeniem seksualnym czy parafilią, w zależności od wydania, nie został zrealizowany”.

Czy pozwolimy na bezkarną homopropagandę realizowaną za płaszczykiem walki z tzw. homofobią (cokolwiek to słowo oznacza)? Wszystko zależy od nas! Zjawiska społeczne nie dzieją się same, mamy wpływ na ich przebieg. Możemy pozwolić homolobby działać lub aktywnie włączyć się w obronę normalności – dla dobra nas samych i naszych dzieci.

Tekst: red.


Sprawdź podobne wpisy

RatujŻycie.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.