Patrol policji zastraszał pikietujących

To co stało się podczas piątkowej pikiety w Katowicach stawia w ciemnym świetle trzech funkcjonariuszy Komendy Miejskiej w Katowicach. Zachowanie policjantów, którzy przecież ślubowali wierność Konstytucji Rzeczypospolitej, było typowym przykładem totalitarnych działań władzy wykonawczej. O czym mowa?

Wolontariusze naszej organizacji bardzo dobrze znani są mieszkańcom Katowic z ulicy Stawowej. To właśnie tutaj w sposób regularny uświadamiamy czym jest zbrodnia aborcji. Do tej pory nigdy nie mieliśmy problemów ze stróżami prawa, a jako działacz, który miał okazję uczestniczyć w zgromadzeniach publicznych na terenie całego kraju, zawsze stawiałem katowicką policję  za przykład. Jestem też przekonany, że to, co zdarzyło się w piątek, jest wyłącznie przykrym incydentem. Tym bardziej, że wielu policjantów zdążyliśmy poznać i mamy o nich dobre zdanie.

katowice_pt1

„Chciałem się zapytać czy mają państwo pozwolenie na (…)?” – zapytał pytanie jeden z funkcjonariuszy wskazując palcem na zdjęcie ukazujące ofiarę aborcji na naszym plakacie. Zdziwiony zapytałem czy takie pozwolenie jest potrzebne, a kiedy chciałem podać argument dotyczący mojego pytania przerwano mi słowami – „To ja zadałem tutaj pytanie!” Stanowczy i oskarżający ton, którego wcześniej nigdy nie było podczas interwencji, zapowiadał problemy. Moja krótka odpowiedź, że nie trzeba mieć pozwolenia na plakat, poskutkowała nie rozmową, a poproszeniem o dokument tożsamości zarówno mój, jak i części osób biorących udział w legalnym zgromadzeniu.

Z Konstytucji Rzeczypospolitej jasno wynika, że nikt nie ma prawa zatwierdzać treści zgromadzeń publicznych. Gdyby tak było, istniałoby ryzyko, że pozwolenia na organizację zgromadzeń otrzymywałyby wyłącznie organizacje przychylne jakiemuś organowi zatwierdzającemu, który jako cenzor już stanowiłby nie o państwie wolnym, a totalitarnym. Najwidoczniej nie wiedziało o tym dwóch funkcjonariuszy, którzy tejże Konstytucji strzec ślubowali.

Po odebraniu dowodów osobistych i spisaniu naszych danych, policjanci  wypowiadając głośno do telefonu na ruchliwej ulicy nasze numery pesel sprawdzali, czy aby nie jesteśmy poszukiwani. Jeszcze nie spotkałem się z takim zachowaniem, choć uczestniczyłem w setkach naszych zgromadzeń i byłem wiele razy spisywany.  Według policjantów wszystko było zrobione jak należy. Nie wątpię w to, niemniej po raz pierwszy nasunęło mi się skojarzenie bardziej ze spektaklem niż z interwencją. Najgorsze jednak miało dopiero nadejść.

katowice_pt3

Po konsultacji z oficerem dyżurnym postawiono nas przed wyborem, który już był ewidentną próbą cenzurowania przekazu legalnego zgromadzenia publicznego. „Albo państwo dostaną od nas szansę, zostaną pouczeni i zabiorą swoje rzeczy. Jeśli nie, to za to wykroczenie z art. 51 będą nakładane mandaty po 500 złotych na każdego. Macie prawo odmówienia przyjęcia mandatu karnego, sporządzimy wnioski do sądu” – powiedział jeden z policjantów. Co dziwne, słowa te nie dotyczyły tylko organizatora zgromadzenia, ale również osób uczestniczących, które nie miały wpływu na treści umieszczone na plakatach. To jednak nie miało znaczenia. Policjant tłumaczył chęć nałożenia na nas kary swoimi odczuciami. Wszyscy uczestnicy odmówili przyjęcia mandatów. Kiedy pacyfikacja legalnegozgromadzenia poprzez nakładanie mandatów nie powiodła się, jeden z nich zaczął nas zastraszać słowami – „Będą kolejne osoby zgłaszające, to to się będzie powtarzało. Będą kolejne mandaty.”

Pikieta trwała dwie godziny i  do czasu interwencji policji była bardzo spokojna. Poza osobami, które pokrzykiwały z daleka, mieliśmy okazję od kilku osób usłyszeć wyrazy uznania. „Musicie to usłyszeć, muszę Wam o tym opowiedzieć” – powiedział pan, wracający właśnie ze spotkania biznesowego, na którym wysłuchał świadectwa ojca, który nie dopuścił do zabicia swojego dziecka. Dzisiaj jego syn jest kulturystą. „Zawsze powtarzam, że mężczyzna to facet silny duchem, który broni słabszych i nigdy nie pozwoli zrobić im krzywdy, a nie chłoptaś, który doprowadza swoim strachem do tragedii.”

Mariusz Piotrowski

Nie bądź obojętny!  Wspieraj działania Fundacji! Jeśli uważasz, że to co robimy, jest dobre i słuszne, pomóż to kontynuować! Nawet niewielkie wpłaty mają znaczenie. Numer konta: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230

Sprawdź podobne wpisy

NAMBLA to amerykańskie stowarzyszenie, które opowiada się za zmianą przepisów dotyczących seksu z nieletnimi. Ponadto

17 lipca, 2024

W Sejmie wygrało życie. Posłowie odrzucili ustawę o dekryminalizacji aborcji. Faktycznie projekt legalizował mordowanie dzieci

15 lipca, 2024

Nie od dziś wiadomo, że lobby LGBT chętnie wyciąga rękę po dzieci. W Kielcach zaplanowano

15 lipca, 2024

Bądź na bieżąco!

Chcesz wiedzieć, co się dzieje? A może umykają Ci ważne wydarzenia? Pokonaj cenzurę treści pro-life: zapisz się na newsletter! Będziemy informować Cię bezpośrednio i już nic nie przegapisz.