Zdjęcie dziecka poronionego w 11 tygodniu: „idealny mały człowiek”

Jaelyn Barnes doświadczyła poronienia pod koniec 1. trymestru ciąży. Jej malutki synek zmarł, pozostawiając w smutku rodziców i starsze rodzeństwo. Kobieta postanowiła podzielić się ze światem zdjęciem ciałka, aby pokazać wszystkim, że tzw. płód to już w pierwszym trymestrze ciąży nie „zlepek komórek”, ale w pełni uformowany maleńki człowiek. Zdjęcie ciała Neila obiegło media społecznościowe i wywołało liczne reakcje – jak podkreśla Jaelyn, były osoby, które po jego zobaczeniu przeszły ze strony proaborcyjnej na prolife.

Utrata synka w 11. tygodniu

Gdy Jaelyn zaszła w ciążę, miała już czwórkę starszych dzieci. Szybko wybrała imię dla synka – Neil. Kobieta cieszyła się na myśl, jak chłopiec będzie bawić się ze swoimi starszymi braćmi i siostrami. Niestety rzeczywistość okazała się inna: Jaelyn urodziła martwe maleństwo w 11 tygodniu ciąży. Na jej prośbę lekarz umieścił zachowane w całości dzieciątko w kubeczku, a następnie oddał im ciałko, aby mogli je pochować.

Gdy załamana matka umieściła zdjęcie Neila na swoich mediach społecznościowych, odzywało się do niej wielu znajomych. Jedna z koleżanek kobiety napisała, „(…) że dzięki temu postowi ona i jej mąż zmienili swoje poglądy z popierających prawo do aborcji na popierających ochronę życia. (…) Zdjęcie Nielsona pokazało jej, że to naprawdę jest dziecko. Idealny mały człowiek. Z oczami i uszami, nosem i idealnymi ustami, dziesięcioma palcami u rąk i dziesięcioma palcami u stóp”.

Jaelyn wpadła wówczas na pomysł, aby udostępnić zdjęcie synka szerzej.

Maleństwo, które mieści się w szklance. Ale już jest dzieckiem

W 11. tygodniu ciąży dziecko ma 4-5 centymetrów długości i waży około 8 gramów. Ma już wyraźnie ukształtowane kończyny i widoczne części twarzy: oczy, usta i nos. Narządy wewnętrzne takie jak serce, trzustka czy wątroba intensywnie pracują. Rozwijają się narządy płciowe malucha, a układ nerwowy intensywnie się rozwija.

To nie przeszkadza zwolennikom aborcji nazywać takiego dziecka „płodem” i uznawać, że nie jest ono człowiekiem i nie ma jeszcze żadnych praw, w tym prawa do życia. W związku z czym według nich powinna panować pełna swoboda w zabijaniu tak małych dzieci i zadawaniu im dowolnych cierpień.

To nie „zlepek komórek”

Jak mówi sama Jaelyn, zdecydowała się szeroko udostępnić zdjęcie zmarłego synka właśnie po to, by wpłynąć na zmianę podejścia ludzi do ochrony życia poczętego:

„Chociaż zawsze byłam prolife, nawet nie wiedziałam, że dziecko jest tak rozwinięte na tak wczesnym etapie ciąży. Często słyszałam, jak ludzie mówili, że to tylko zlepek komórek. Co zdecydowanie nie jest prawdą!... Szkoda, że w internecie nie ma więcej zdjęć tak wcześnie utraconych dzieci. Z pewnością pomogłoby to ludziom zobaczyć, czym są te dzieci… dziećmi!”

Jak powiedziała reporterom portalu Live Action News, zmiana postawy przynajmniej niektórych zwolenników „wyboru” o decydowaniu o życiu nienarodzonych dzieci już nadaje sens krótkiemu życiu jej synka.

„W tym miejscu wkraczasz TY… Czy udostępnisz ten post dla mnie? Dla Nielsena?” – zapytała kobieta w opublikowanym przez siebie poście.

Tekst: Anna Nowak


Sprawdź podobne wpisy

RatujŻycie.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.