Szpital im. A. Falkiewicza we Wrocławiu otworzył – kolejny już – konkurs na stanowisko lekarza na oddziale ginekologiczno-położniczym. I stało się to, przed czym ostrzegaliśmy od dawna: swoją ofertę złożyła tam aborterka z Oleśnicy, Gizela Jagielska.
Mieszkańcy Wrocławia i okolic są przerażeni perspektywą stworzenia w szpitalu na Brochowie największego centrum aborcji na Dolnym Śląsku. W dniu otwarcia ofert przyszli na Publiczny Różaniec i pikietę zorganizowaną przez Fundację Życie i Rodzina. Podobna demonstracja odbyła się pod szpitalem w niedzielę 20.09, a proliferzy już zapowiadają kolejną. Obrona dzieci przed aborcją trwa. I nie skończy się, dopóki życie poczętych maluchów jest zagrożone!
Wrocławianie nie chcą centrum aborcji w swoim mieście
Pod szpitalem im. A. Falkiewicza na Brochowie Fundacja Życie i Rodzina prowadzi kampanię „Zatrzymaj aborcję na Brochowie”, by pokazać społeczny sprzeciw wobec prób robienia z tej placówki nowego centrum aborcji. Perspektywa zamiany wrocławskiego szpitala w abortorium staje się niestety coraz bardziej realna, gdyż Gizela Jagielska złożyła swoją ofertę na stanowiska ginekologa na Brochowie. Możliwością przyjścia aborterki jest zatrwożony zarówno personel i pacjenci placówki, jak i zwykli mieszkańcy regionu, którzy nie chcą, by w ich szpitalu zabijano dzieci.
Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do 30 września – najpóźniej wtedy rozstrzygnie się, czy niesławna aborterka zacznie działać na największej porodówce na Dolnym Śląsku. Jeśli tak się stanie, Wrocław i okolice czekają daleko idące konsekwencje. Bo fakty są takie, że gdziekolwiek pojawia się Jagielska, tam zaczynają się liczne aborcje. A co idzie za licznymi aborcjami? Zwykle to samo: zostawianie dzieci żywo urodzonych z aborcji na śmierć bez pomocy, zabijanie dzieci na tyle dużych, że już gotowych do samodzielnego życia poza organizmem matki, nakłanianie kobiet do aborcji selektywnej czy zastraszanie podwładnych, by brali udział w zabijaniu.
Protest w dniu otwarcia ofert, Publiczny Różaniec
W dniu otwarcia ofert na stanowisko ginekologa pod szpitalem na wrocławskim Brochowie zebrali się mieszkańcy miasta i okolic. Uczestnicy zgromadzenia modlili się i pikietowali. Wszystko po to, by pokazać, że nie zgadzają się, by w ich mieście były zabijane dzieci.
Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji odbywa się pod szpitalem na Brochowie już od chwili, gdy pojawiła się pierwsza informacja o możliwym przyjściu Gizeli Jagielskiej do oddziału ginekologiczno-położniczego w tej placówce. A jeśli dyrektor Magdalena Puziewicz-Karpiak ściągnie na Brochów aborterkę, akcje uliczne pod szpitalem nie ustaną. Nie ma naszej zgody na zabijanie najmłodszych pacjentów.
„Będziemy mówić głośno, że zabijanie dzieci nam się nie podoba. Nie przyłożymy do tego ręki, bo wszyscy finansujemy ten szpital i mamy prawo powiedzieć: nie (…) Będziemy tutaj przychodzić, będziemy modlić się i będziemy protestować, bo takie jest nasze święte prawo” – wybrzmiało podczas ostatniej modlitwy.
Powierzenie Gizeli Jagielskiej zadań w szpitalu, dysponującym największą porodówką w regionie, będzie oznaczało, że na Brochowie rozpocznie się prawdziwa wojna o życie.
***
Potrzeba dalszej mobilizacji! Przyjdź na pikietę pod szpitalem na Brochowie w czwartek 24.09 od 14:30 do 17.00 i na różaniec w niedzielę Wszystkie 18.10 o godzinie 17.00. Podpisz też petycję o odebranie Gizeli Jagielskiej prawa do wykonywania zawodu lekarza. Wspólnie pokażmy, że nie zgadzamy się na zabijanie dzieci w naszym kraju. Precz z aborcją na Brochowie!
Tekst: red.




