Włoski Senat przyjął ustawę, która gwarantuje rodzicom większy wpływ na edukację seksualną dzieci. Premier Giorgia Meloni uzasadnia zmiany prawne koniecznością oddania decyzyjności właśnie rodzicom. Wyjaśnia, że muszą oni mieć możliwość sprzeciwu wobec ideologizacji nauczania w szkołach.
Oby podobne rozwiązania zostały wprowadzone także w Polsce. Na razie Barbara Nowacka i jej ekipa zmierzają niestety w dokładnie odwrotnym kierunku.
Włochy: poszanowanie praw rodziców i ograniczenie wczesnej seksualizacji
Zgodnie z nową włoską ustawą w przedszkolach oraz szkołach podstawowych zajęcia dotyczące seksualności nie będą się wcale odbywać. Jest to świetna decyzja, bowiem wiek przedszkolny i wczesnoszkolny to zdecydowanie za wcześnie, by uczyć maluchy spraw dotyczących ludzi znacznie starszych. Kilkulatek powinien być ukierunkowany na poznawanie świata i przyswojenie podstawowych wartości, a nie na zaglądanie koleżance czy koledze w majtki. Kilkulatki są bardzo podatne na bodźce, dlatego lobby LGBT bardzo zależy na tym, by „kształcić” dzieci ze swojej chorej ideologii i zepsuć je jak najwcześniej. Cóż, we Włoszech już nie będzie mieć takiej możliwości.
A co z młodzieżą? Zajęcia poświęcone seksualności w szkołach średnich będą wymagały świadomej zgody rodziców. I całe szczęście, gdyż jak pokazuje sytuacja w innych państwach, skutki edukacji seksualnej w placówkach edukacyjnych są tragiczne. Rząd włoski jednoznacznie wskazuje, że to rodzina i rodzice mają pierwszeństwo w kształceniu swoich dzieci, zaś szkoła nie może ich w tym zastępować ani wyznaczać kierunku kształcenia. Jest to rozwiązanie, z którego przykład powinny brać inne państwa: także Polska. Zostawić edukację seksualną rodzicom, którzy sami zdecydują, jak kształcić swoje pociechy.
Edukacja seksualna w Polsce a rozwiązania włoskie
O ile można śmiało pochwalić decyzje rządu Meloni we Włoszech, tak trzeba otwarcie przyznać, że polskie władze idą zdecydowanie w przeciwnym kierunku, w złym kierunku. Barbara Nowacka na siłę wpycha naszym dzieciakom pseudotęczowe „wartości” pod płaszczykiem edukacji zdrowotnej. Ludzie kierujący polską edukacją są w dodatku tak bezczelni, że wobec żenująco niskiej frekwencji na wspomnianej edukacji zdrowotnej, która miała być przedmiotem dla chętnych, chcą zmusić dzieci do uczestnictwa w nieudanym przedmiocie. To jawne plucie w twarz rodzicom i uczniom, którzy nie chcą uczyć się o „tożsamości płciowej” i innych bzdurach, które Nowacka chce upychać w ramach edukacji zdrowotnej. Tego typu treści to jest dokładnie to, przed czym rząd Włoch uchronił swoich najmłodszych obywateli – seksualizacja dzieci, w Polsce wmuszana pomimo jawnego sprzeciwu rodziców. I typowe zagranie lobby LGBT: Nie chcą nas? Wejdziemy siłą!
Seksualne psucie polskich dzieci i młodzieży odbywa się w dodatku kosztem innych przedmiotów. Historii mniej, polskiego mniej, lektury wyrzucić. Najlepiej stworzyć pokolenie ludzi bez świadomości historycznej, bez tożsamości narodowej, za to wiedzących, jak się masturbować i zmieniać płeć od najmłodszych lat. Tej ideologii trzeba postawić stanowczy odpór!
Tekst: Mikołaj Brzyski




