Ważą się losy ustawy o statusie osoby najbliższej. Czy prezydent ją podpisze? Ustawa ta, wylobbowana przez radykalne środowiska LGBT, niesie ze sobą wiele zagrożeń. Stwarza też sytuację, w której homoseksualne lobby będzie z całą pewnością żądać dla siebie coraz więcej – do adopcji dzieci włącznie. Mówią o tym wprost nawet przedstawiciele rządu.
Wyjaśniamy, dlaczego potrzeba weta prezydenta. Ustawa o statusie osoby najbliższej powinna jak najszybciej trafić do kosza!
Argumenty przeciwko ustawie o statusie osoby najbliższej. Dlaczego potrzebne jest weto?
Na biurko prezydenta Karola Nawrockiego trafił projekt ustawy o statusie osoby najbliższej. Zakłada ona, iż dwie osoby tej samej płci mogą udać się do notariusza, a potem do urzędu stanu cywilnego, i zawrzeć „umowę o wspólnym pożyciu” – dającą uprawnienia zbliżone do tych, które mają małżeństwa. Przyjęcie takiego ustawodawstwa oznaczałoby kolejny cios w instytucję małżeństwa i rodziny po przypadkach transkrypcji pseudoślubów homoseksualnych zawartych za granicą. Dlatego prezydent powinien czym prędzej ją zawetować!
Ustawa o statusie osoby najbliższej to:
1. Zagrożenie dla konstytucyjnej pozycji małżeństwa
Zgodnie z art. 18 Konstytucji RP małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej. Wprowadzenie nowej, alternatywnej instytucji prawnej dla par (w tym jednopłciowych) ma na celu:
- osłabienie unikatowego statusu małżeństwa poprzez tworzenie jego kopii lub zamiennika, podróbki;
- zrobienie kroku w stronę dewaluacji instytucji rodziny, która opiera się na trwałym i formalnym związku kobiety i mężczyzny.
2. Tzw. „strategia małych kroków”
Ustawa o statusie osoby najbliższej nie jest celem ostatecznym organizacji lewicowych i LGBT, lecz elementem tzw. strategii małych kroków (ang. salami tactics).
Zrównanie praw partnerów w kwestiach medycznych czy podatkowych doprowadzi w kolejnym kroku do żądania pełnej instytucjonalizacji związków partnerskich. Następnym etapem będą postulaty dotyczące tzw. równości małżeńskiej oraz przyznania prawa do adopcji dzieci przez pary jednopłciowe czy też umożliwienie im korzystania z in vitro i surogacji. Wszystkiemu temu trzeba się radykalnie sprzeciwić z uwagi na dobro dziecka. Które potrzebuje mamy i taty, a nie np. dwóch „tatusiów”! Jest też znanych wiele przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci wychowywanych przez pary jednopłciowe: wystarczy tu przytoczyć choćby historię 13-miesięcznego Prestona Daviesa, zgwałconego na śmierć przez homoseksualnego “tatę” czy chłopców latami wykorzystywanych przez swoich adopcyjnych pseudo-ojców Williama i Zacharego Zulocka. I to nie są jednostkowe przypadki. Istnieją badania pokazujące bardzo wyraźny związek między homoseksualizmem i pedofilią.
3. Ochrona dobra dziecka i tradycyjnego modelu wychowania
Kluczowym punktem odniesienia jest prawo dziecka do wychowania przez matkę i ojca.
Państwo powinno promować i wspierać model rodziny, który gwarantuje stabilność i komplementarność ról męskich i żeńskich. Tworzenie ram prawnych ułatwiających funkcjonowanie alternatywnym modelom pożycia może w dłuższej perspektywie destabilizować tradycyjną strukturę społeczną, która jest najbardziej optymalnym środowiskiem dla rozwoju młodych pokoleń.
4. Wystarczalność istniejących rozwiązań prawnych
Polskie prawo już teraz daje narzędzia do załatwienia większości spraw życia codziennego bez konieczności tworzenia nowej instytucji prawnej:
- udzielenia pełnomocnictw notarialnych (np. do zarządzania majątkiem czy reprezentowania przed urzędami);
- złożenia oświadczeń w placówkach medycznych w sprawie wglądu do dokumentacji oraz decydowania o leczeniu;
- zapisania majątku w testamencie.
Ustawa o statusie osoby najbliższej nie jest więc tak naprawdę potrzebna. To po prostu jeden z etapów pseudotęczowej rewolucji, która ma odmienić nasz kraj.
NIE dla związków homoseksualnych, choćby były one ukryte pod hasłami niegroźnie brzmiącymi – np. status osoby najbliższej. Nie dla sześciokolorowej rewolucji, która nigdzie na świecie nie skończyła się dobrze!
Tekst: red.




