Coraz mniej osób w Ameryce identyfikuje się jako odmienne płciowo. Ta tendencja spadkowa łączy się z poprawą stanu psychicznego wśród obywateli kraju, który jeszcze do niedawna tonął w bagnie LGBT.
Transseksualistów ubywa. Koniec trendu?
American College Health Association podało dane, z których wynika, że 3,6% amerykańskich studentów deklaruje się jako transpłciowi. W ubiegłym roku było to 5,2%, zaś w latach 2022-23 aż 6,8%. A zatem mamy wynik dwukrotnie mniejszy w ciągu 2-3 lat!
Owa tendencja spadkowa jest widoczna we wszystkich grupach wiekowych, ale najbardziej wśród studentów pierwszego roku, którzy są zawsze mocno podatni na wpływy różnych grup. Wiadomo, młody człowiek na nowym etapie życia, jakim są studia, pragnie przynależeć do jakiejś społeczności. I często niestety jest to środowisko LGBT, które miesza ludziom w głowach, zostawiając tam sześciokolorową sieczkę.
Liczby jednak mówią wyraźnie, że ten trend zanika. Coraz mniej osób daje się wciągnąć w wir transpłciowości. Zdecydowanie wpływ na to ma nowa polityka Stanów Zjednoczonych, prowadzona przez Prezydenta Donalda Trumpa, który kieruje kraj w stronę normalności. A zatem grupy queer nie są już tak pieszczotliwie doglądane i promowane na każdym kroku.
Wcześniej wmawiano ludziom, że zmiana tożsamości płciowej to odważny krok, odkrywanie i akceptowanie siebie. Jednak wzrasta liczba osób, które już zdają sobie sprawę z tego, że tzw. „zmiana płci” to prostu zwykła bujda.
Mniej problemów z tożsamością płciową, zdrowsi ludzie
Środowisko LGBT zebrało swoje żniwa w okresie lockdownu, kiedy izolacja od społeczeństwa naraziła mnóstwo ludzi, głównie młodych, na stres i depresję. W tym okresie człowiek często szukał pocieszenia lub rozrywki w internecie. A tam łatwo wpadał w pseudotęczowy świat, który mieszał mu w głowie. Oczywiście kontakt z tym światem w żaden sposób nie rozwiązywał problemów młodych ludzi, a jedynie je pogłębiał.
Pseudopandemia się już jednak na szczęście skończyła. A wraz z nią zmniejszyły się problemy depresyjne u ludzi. Wyszli oni na zewnątrz, odetchnęli świeżym powietrzem, rozejrzeli się wokół i stwierdzili, że to całe bycie trans nie jest już im do niczego potrzebne. Skończyły się lęki, depresje, skończyła się potrzeba leczenia samotności atencją „bo jestem trans”.
Więc nie tylko jeden wirus się skończył. Zmniejszenie populacji, która uważa się za transseksualistów można porównać to mody lub trendu, który niepodtrzymywany już na siłę, zwyczajnie zanika. A Stany Zjednoczone, w których nawet sam Sekretarz Departamentu Wojny potwierdził, że skończyli z tym g**nem, starają się, aby sześciokolorowy wirus zanikł na dobre.
Tekst: Mikołaj Brzyski




