4 lipca prezydent Donald Trump podpisał ustawę znaną pod nazwą „One Big Beautiful Bill Act” („Wielka, piękna ustawa”). Wstrzymała ona na rok przekazywanie środków z Medicaid i Medicare (federalnych ubezpieczeń zdrowotnych) dla Planned Parenthood, największego dostawcy aborcji i tranzycji płci w USA. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Organizacja ogłosiła, że nowe regulację zmuszą ją do zamknięcia aż 60% placówek. Tylko do końca lipca zamknięto co najmniej 25 klinik w 10 stanach!
Jest to doskonała wiadomość dla wszystkich obrońców życia. Amerykanie nie będą już musieli finansować ze swojej kieszeni nieludzkiego biznesu tuczonego na mordowaniu i okaleczaniu dzieci. Do tej pory robili to, chcąc nie chcąc, płacąc podatki.
Odcięcie funduszy decyzją prezydenta, a wcześniej Sądu
Dotychczas aborcyjny gigant, jakim jest Planned Parenthood, korzystał ze środków publicznych, czyli podatków, które odprowadza każdy obywatel. Każdy, czyli również przeciwnik zabijania dzieci w łonie matki. Każdy działacz pro-life, każdy katolik, sumiennie broniący prawa do życia, musiał mierzyć się z tym, że jego podatki finansują zabijanie. A pośrednio także nielegalny handel organami abortowanych dzieci, którego – jak ujawniono – dopuszczała się ta organizacja.
Planned Parenthood robił codziennie ponad 1000 aborcji. Od pewnego czasu okaleczał także młodych ludzi w ramach tzw. zmiany płci. Tylko w ostatnim roku aż 40% przychodów organizacji (niemal 800 mln dolarów) pochodziło od podatników. Ale z tym wreszcie koniec.
Dekret prezydenta Trumpa jest ogromnym ciosem dla aborcjonistów. Jak widać, po odcięciu wpływu ze środków federalnych instytucja, która mimo statusu organizacji non-profit nie świadczy przecież usług za darmo, nie jest w stanie utrzymać się na rynku w dotychczasowym kształcie. Zwyczajnie braknie jej klientów.
Historia walki o odcięcie morderców dzieci od środków
Projekt prezydencki zakładał początkowo odcięcie Planned Parenthood od środków federalnych aż na 10 lat. Senacka parlamentarzystka Elizabeth MacDonough zgłosiła jednak sprzeciw wobec kilku części projektu ustawy prezydenckiej: chodziło właśnie o zapisy dotyczące ograniczenia finansowania z programu Medicaid. W odpowiedzi republikanie domagali się skrócenia jej kadencji. Ostatecznie senat skrócił okres obowiązywania regulacji do 12 miesięcy.
Co ciekawe, amerykański senat przyjął One Big Beautiful Bill zaledwie kilka dni po tym, gdy Sąd Najwyższy USA potwierdził prawo poszczególnych stanów do decyzji o odcięciu finansowania przez Medicaid usług świadczonych przez Planned Parenthood. Wyrok zapadł po toczącej się latami batalii po decyzji republikańskiego gubernatora Karoliny Południowej Henry’ego McMastera.
Przypadek Karoliny Południowej
Stan Karolina Południowa już w 2018 roku zablokował finansowanie Planned Parenthood. Jego władze stwierdziły wówczas, że mają prawo samodzielnie decydować o tym, które podmioty będą otrzymywać środki publiczne i odmówiły przekazywania pieniędzy pochodzących z podatków mieszkańców stanu na działalność aborcyjną. Po trwającej wiele lat walce Sąd Najwyższy przychylił się do decyzji gubernatora McMastera.
Kelsey Reinhardt, prezes działającej w Stanach organizacji CatholicVote, z satysfakcją skomentował tę decyzję:
„Przez zbyt długi czas pieniądze podatników — w tym pieniądze Amerykanów pro-life i wiernych katolików — były wykorzystywane do finansowania przemysłu zbudowanego na niszczeniu niewinnego ludzkiego życia. Nikt nie powinien być zmuszany do dotowania aborcji. Życie jest najcenniejszym darem Boga, zaczynającym się w momencie poczęcia i zasługującym na ochronę aż do naturalnej śmierci”.
Co na to Planned Parenthood?
Jak nietrudno się domyślić, odcięcie od środków z podatków wywołało gwałtowny sprzeciw aborcjonistów. Zaczęli oni kreować się na tych poszkodowanych. Jak twierdzą, bez wsparcia państwa nie będą mogli świadczyć tak szerokich usług, a społeczność amerykańska zostanie pozbawiona „fachowej opieki medycznej”.
Zarząd Planned Parenthood zaczął grać na uczuciach obywateli, przedstawiając polityków, walczących o zakończenie finansowania aborcji z publicznych pieniędzy, jako tych złych.
Alexis McGill Johnson, prezes i dyrektor generalny Planned Parenthood Federation of America, powiedział:
„Sąd Najwyższy po raz kolejny stanął po stronie polityków, którzy uważają, że wiedzą lepiej niż ty, którzy chcą zablokować ci wizytę u zaufanego dostawcy opieki zdrowotnej i podjęcie własnych decyzji dotyczących opieki zdrowotnej”.
Nawet 200 klinik zostanie zamkniętych. Planned Parenthood zapowiada walkę
W ciągu miesiąca od wejścia z w życie „One Big Beautifull Bill” zamknięto już co najmniej 25 klinik aborcyjnych w 10 stanach. To jeszcze nie koniec: Planned Parenthood skarży się, że z powodu decyzji administracji Donalda Trumpa zostanie zmuszone do likwidacji nawet 60%, czyli około 200 swoich placówek. To wielki sukces obrońców życia poczętego w USA i na świecie. Nie wolno im jednak spocząć na laurach.
Planned Parenthood odgraża się teraz:
„Walczymy z większą determinacją niż kiedykolwiek i strategicznie działamy, aby odsunąć od władzy wybranych urzędników sprzeciwiających się aborcji w wyborach w 2026 roku”.
Oby Amerykanie nigdy więcej nie pozwolili na finansowanie ze środków publicznych zbrodniczej działalności aborterów.




