1 września w godzinach popołudniowych pod nielegalną rzeźnią Abotak w Warszawie ludzie Rafała Trzaskowskiego rozbili pikietę Fundacji Życie i Rodzina. Na miejscu pojawili się także policjanci z komendy przy ul. Wilczej i zarekwirowali obrońcom życia sprzęt o łącznej wartości ponad 8 000 złotych.
Całą akcję z oddali nadzorowała Dorota Łoboda, posłanka wywodząca się ze środowiska Aborcyjnego Dream Teamu, przewodnicząca speckomisji ds. aborcji.
Pikieta #StopAbotak rozwiązana. Na zlecenie Trzaskowskiego
We wtorek 1 września odbyła się kolejna pikieta kampanii #StopABOTAK. Nie różniła się niczym od innych, których przez ostatnie półtora roku było już niemal 200. Jednak tym razem na miejsce podjechał samochód z Centrum Bezpieczeństwa Miasta Stołecznego Warszawy, a urzędnik, który z niego wysiadł, nagle rozwiązał zgromadzenie. Wezwał także Policję, aby pozabierała naszym ludziom wyposażenie.
Natychmiast po rozwiązaniu pikiety, którą zgłosiła nasza koordynatorka, inny jej uczestnik ogłosił rozpoczęcie zgromadzenia spontanicznego. Urzędnik miejski chciał uniemożliwić przeprowadzenie tego zgromadzenia i uparcie twierdził, że nie przyjmuje zgłoszenia. Jednak wolontariusze znali przepisy, zignorowali niedouczonego urzędnika i nie pozwolili się wygonić spod Abotaku, a zgromadzenie trwało dalej.
Policja zabrała sprzęt za 8 tysięcy złotych
Rozwiązanie zgromadzenia to nie wszystko. Funkcjonariusze zarekwirowali też sprzęt należący do Fundacji – dwie kolumny do nagłośnienia, kilka megafonów, stelaże i osprzęt. Łączna wartość rynkowa zabranego nam mienia to ponad 8 000 złotych. Sprzęt został wywieziony radiowozem – nie wiadomo, czy i kiedy go odzyskamy.
Niedoszły prezydent Polski – Rafał Trzaskowski – jest z proaborcyjnej Koalicji Obywatelskiej. Od blisko półtora roku nikt z Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy nie reaguje na fakt, że w sercu Stolicy działa punkt handlarzy śmiercią. W Abotaku znajdują się przeszmuglowane zza granicy tabletki poronne, aborterki udzielają tam pomocy w aborcji u nastolatek, zachęcają i nakłaniają do zabijania poczętych dzieci, reklamują aborcję selektywną na bliźniętach.
Państwo zamiast je ścigać, osłania ich ośrodek. Ale na straży pozostali jeszcze obrońcy życia… Odstraszają klientki na aborcję i utrudniają funkcjonowanie mordercom dzieci.
Dlatego Trzaskowski z Policją zabrali nam sprzęt do pikiet – żeby prawda o aborcji znikła za zasłoną ciszy. To ich taktyka: zabijać i uciszać tych, którzy bronią ofiar.
To nie było zwykłe zatrzymanie sprzętu, to była zuchwała kradzież. Jeśli Policja chciałaby sprawdzić jakiekolwiek parametry naszych megafonów, mogła po prostu spisać ich markę i typ i sprawdzić sobie dane techniczne w Internecie lub u producenta. Nie było więc żadnych podstaw, aby zabierać nasze rzeczy. Jedyny powód, dla którego zabrano nam wyposażenie na pikiety – to chęć ochrony Abotaku. Oczka w głowie Rafała Trzaskowskiego i warszawskiej Policji.
Kampania #StopAbotak będzie trwała
Nie damy się zastraszyć. Atak na nasze zgromadzenia potwierdza, że oblężenie ośrodka aborcyjnego przynosi dobre rezultaty. Aborterki chciały zabijać dzieci setkami. Uniemożliwiliśmy im działanie na dużą skalę. Jednak protest musi trwać, aż ten punkt zostanie na trwałe zamknięty.
Pikiety #StopAbotak będą kontynuowane.
Tekst: red.
***
Prosimy o pomoc w odkupieniu sprzętu, aby oblężenie Abotaku trwało:




