Szpital w Łodzi ukarany za odmowę zabicia Felka

Szpital w Łodzi ukarany za odmowę zabicia małego Felka

Szpital kliniczny w Łodzi otrzymał karę za niewykonanie aborcji na małym Felku. Chodzi o dziecko, które ostatecznie zostało zabite chlorkiem potasu w Oleśnicy. Medycy zatrudnieni w łódzkiej placówce proponowali pani Anicie cesarskie cięcie i otoczenie malucha opieką. Ta odmówiła jednak wszelkiej pomocy i udała się do aborterki Gizeli Jagielskiej, która wykonała śmiertelny zastrzyk dziecku w 36. tygodniu życia płodowego.

Grzywna dla szpitala, który chciał ratować życie kobiety i jej dziecka, a brak jakichkolwiek konsekwencji w przypadku intencjonalnego zabicia malucha zdolnego już do życia poza organizmem matki, to kolejny smutny przykład odwróconej sprawiedliwości, którą coraz częściej obserwujemy w naszym kraju w ostatnich latach.

Kara dla szpitala za ratowanie życia pacjenta

Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył karę na Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Powód? Lekarze zatrudnieni w tej placówce nie zgodzili się na zabicie dziecka w 9. miesiącu życia płodowego – małego Felka, o którym usłyszała potem cała Polska. Wysokość grzywny nie jest znana, może ona jednak wynosić nawet 2% wartości kontraktu z NFZ, co w praktyce oznacza kwotę nawet kilkuset tysięcy złotych.

Mama małego Felka, u którego zdiagnozowano prenatalnie wrodzoną łamliwość kości, chciała śmierci swojego dziecka. Medycy zatrudnieni w łódzkim szpitalu zaproponowali jej zakończenie ciąży przez cesarskie cięcie i objęcie jej synka wysokospecjalistyczną opieką neonatologiczną. Jak podkreślił prof. Piotr Sieroszewski w oświadczeniu opublikowanym na stronie szpitala, zespół placówki działał w oparciu o prawo i w trosce o dobro pacjentki oraz jej dziecka. 

Postępowaliśmy zgodnie z obowiązującym prawem, które nie zezwala na uśmiercanie płodu w trzecim trymestrze ciąży (tym bardziej że mieliśmy do czynienia z dzieckiem zdolnym do życia).

Wrodzona łamliwość kości jest wadą, przy której dzieci są sprawne intelektualnie i istnieje leczenie celowane tej wady, bez potrzeby terapii eksperymentalnej – dodał specjalista.

Rolą szpitala, a tym samym i  zatrudnionego w nim lekarza, jest ratowanie życia pacjenta. Każdego pacjenta –  jest nim także dziecko w łonie matki. Zachowanie medyków ze szpitala klinicznego w Łodzi w stosunku do małego Felka i jego mamy było więc słuszne. I nie powinno stać się przyczyną grzywny!

Szpital kliniczny w Łodzi to niestety niejedyna placówka medyczna, która została ukarana za ratowanie życia dzieci. Podobne sytuacje miały już miejsce w Pabianicach, Lubartowie czy Wrocławiu. 

Aborterzy bez kar

NFZ ukarał szpital w Łodzi, w którym lekarze zachowali się tak, jak należy: objęli opieką psychologiczną i psychiatryczną matkę, która była w złym stanie psychicznym. I chcieli zająć się jej chorym dzieckiem. Tymczasem placówki, które pozwalają na jawne morderstwa ze szczególnym okrucieństwem, nie ponoszą żadnych konsekwencji. 

Szpital w Oleśnicy nie zapłacił żadnej kary. A sama Gizela Jagielska, choć zwolniono ją z oleśnickiej placówki, poszła pracować gdzie indziej. I zapowiada, że będzie robić tam aborcje. Śledztwo w sprawie zabicia Felka zostało umorzone, a aborterka nie tylko nie poszła do więzienia i nie zapłaciła ani złotówki kary, ale jest traktowana przez środowiska feministyczne jako przykład do naśladowania. A tym, którzy ją krytykują, grożą surowe konsekwencje.

Także inni aborterzy unikają należnych im kar. Piotr A., skazany w przeszłości za nielegalne aborcje w swoim prywatnym gabinecie w Gdańsku, nie spędził za kratkami ani jednego dnia i nadal prowadzi swoją praktykę. A Weronika – kobieta, która ośmieliła się przestrzec przed nim inne mamy – może teraz trafić do więzienia.

Coraz częściej obserwujemy w Polsce efekt krzywego zwierciadła w kwestiach związanych z  aborcją. Karani są ci, którzy mówią prawdę o zabijaniu nienarodzonych i stają w ich obronie, a aborterom nic nie grozi. A nawet są traktowani jak bohaterowie. Polityka Ministerstwa Zdrowia jest w tej kwestii konsekwentna: od Adama Niedzielskiego do obecnie urzędującej minister Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Chodzi o to, by nie było obrońców dzieci, a wręcz przeciwnie  – by panował coraz większy aborcyjny terror.

Tekst: Anna Nowak


Sprawdź podobne wpisy

RatujŻycie.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.