Po zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa złożonym w grudniu 2025 r. przez Fundację Życie i Rodzina, Prokuratura zażądała przedstawienia dokumentacji medycznej pacjentek, których dzieci zostały pozbawione życia w szpitalu na Zaspie. Chodzi o maluchy zabite dosercowym zastrzykiem z chlorku potasu przed samą procedurą „przerwania ciąży”. Placówka uporczywie odmawia wydania tych papierów, nawet w formie zanominizowanej! Najwyraźniej zarząd szpitala doskonale wie, że będzie miał poważne kłopoty, gdy prawda o nielegalnych działaniach w murach tej lecznicy wyjdzie na jaw.

Szpital zabija dzieci. I ukrywa to przed Prokuraturą
Fundacja Życie i Rodzina złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Szpital im. św. Wojciecha na Zaspie w Gdańsku, gdy placówka przyznała, że robi zastrzyki dopłodowe z chlorku potasu na dzieciach w drugim trymestrze ciąży. Takie maluchy często zdolne są już do życia poza organizmem matki i ich intencjonalne uśmiercanie jest nie tylko skrajnie nieetyczne, ale i zwyczajnie nielegalne.

Początkowo zarząd gdańskiej placówki mówił o dwóch aborcjach chlorkiem potasu, potem dowiedzieliśmy się, że przez cały rok 2025 było ich aż pięć. Prokuratura kilkukrotnie zwróciła się do szpitala z wnioskiem o udostępnienie dokumentacji medycznej kobiet, których dzieci zostały zabite na Zaspie zastrzykiem z trucizny w serce. Jednak szpital uporczywie odmawia. Prokurator wszczął wobec tego postępowanie przygotowawcze.
Czego boi się zarząd szpitala na Zaspie?
Prezes spółki Copernicus, zarządzającej Szpitalem im. św. Wojciecha Dariusz Kostrzewa i ordynator tamtejszego oddziału położniczo-ginekologicznego Maciej Socha doskonale wiedzą, że ujawnienie tego, co naprawdę działo się z dziećmi, którym podano zastrzyk z trucizną, nie wyjdzie im na dobre. Ich dotychczasowe wypowiedzi były bardzo butne. Kostrzewa bez żadnego wstydu stwierdził w rozmowie z proliferami, że dziecko przed porodem nie jest pacjentem jego szpitala, a aborter Maciej Socha wszem i wobec opowiadał o aborcjach z przesłanki psychiatrycznej przeprowadzanych w placówce.
Dlaczego po otrzymaniu pisma z Prokuratury nagle stracili odwagę? Odpowiedź jest tylko jedna: doskonale wiedzą, że ujawnienie prawdy może spowodować, że dostaną zarzuty – oni i pacjentki, które wnosiły o zabicie dzieci chlorkiem, zanim rozpocznie się faktyczne „przerwanie ciąży”!
Prawda musi wyjść na jaw
Postępowanie zarządu szpitala na Zaspie jest skandaliczne. Zamiast wydać dokumentację na wniosek Prokuratury, co zrobiłby bezzwłocznie każdy uczciwie działający szpital, próbują zatuszować swe poczynania i utrudniają śledztwo. Tymczasem zabijanie dzieci tuż przed późńą aborcją, by przypadkiem nie urodziły się żywe – w dodatku tak niewyobrażalnie okrutną metodą – jest niedopuszczalne. Muszą tu zostać postawione zarzuty: zarówno bezpośrednim sprawcom, jak i kobietom, które zleciły zabójstwo własnych dzieci.
Przyjdź na Publiczny Różaniec o Zatrzymanie Aborcji pod szpitalem na Zaspie – módl się z nami o życie nienarodzonych dzieci! Najbliższy różaniec już w niedzielę 15 marca. Zaczynamy punktualnie o 12.00 przed wejściem do szpitala.
Tekst: Anna Nowak




