Amerykańska surogatka z Alaski, McKenna West, odmówiła zabicia dziecka z rzadką chorobą serca. Aborcja miała być przeprowadzona na żądanie klientów, z którymi West podpisała umowę o surogację. Potem kobieta wyjechała do innego stanu, by ratować malucha. Po rozprawie tamtejszy sąd nakazał zapewnienie dziecku opieki ratującej życie.
Gabriel urodził się w środę 12 sierpnia w szpitalu w Dallas w Teksasie. Choć kobiecie, która go urodziła, zakazano podejmowania decyzji medycznych dotyczących dziecka i kontaktu z nim po porodzie, McKenna West zapowiada walkę o opiekę nad maluchem.
Rodzice żądają aborcji, matka zastępcza broni dziecka
McKenna West, pielęgniarka i samotna matka dwójki dzieci, zgłosiła się do agencji surogatek ze względów finansowych. Wkrótce zawarła umowę z bezdzietną parą z Kalifornii: Nausheen Gilkar i Omarem Ahmedem. Począł się chłopiec, nazwany później przez noszącą go kobietę małym Gabrielem. Gdy w 20. tygodniu ciąży wykryto u malucha zespół hipoplazji lewego serca – rzadką wrodzoną wadę serca, która wymaga serii operacji już po urodzeniu dziecka, klienci zamawiający dziecko zażądali aborcji. Matka zastępcza stanowczo odmówiła.
„Każde życie ma znaczenie. Żadna kobieta nie powinna być zmuszana do zakończenia życia dziecka, które nosi w swym łonie, w tym ja… Mały Gabriel powinien mieć szansę na życie” – oświadczyła McKenna West. Kobieta zaproponowała biologicznym rodzicom chłopca, że urodzi go, a potem przejmie opiekę nad dzieckiem, rezygnując z jakichkolwiek roszczeń finansowych względem pary, z którą zawarła umowę. Ci jednak odmówili, a w dodatku zaczęli domagać się od surogatki 250 tysięcy dolarów odszkodowania.
Podróż między stanami, sądowa batalia
McKenna West wyjechała do Teksasu, gdzie obowiązuje niemal całkowity zakaz aborcji, ponadto kobieta, która urodzi dziecko, jest tam niejako z automatu uznawana za jego matkę. Na terenie stanu znajduje się też wiodący ośrodek kardiochirurgii, w którym mały Gabriel mógłby uzyskać właściwą opiekę.
Surogatka zwróciła się z prośbą o pomoc do Prokuratora Generalnego Teksasu, Ken Paxtona. Na jego wniosek sąd rodzinny hrabstwa Dallas wydał sądowy nakaz ochrony życia noworodka.
Ostatecznie mały Gabriel urodził się w specjalistycznym szpitalu kardiologicznym w Teksasie i czeka tam na pierwszą z serii operacji koniecznych dla ratowania jego zdrowia i życia. Są z nim tam biologiczni rodzice – ci, którzy chcieli go zabić.
McKenna West obawia się teraz, że rodzice chłopca nie zgodzą się na potrzebne procedury medyczne i pozwolą maluchowi umrzeć. Nausheen Gilkar i Omar Ahmed zaprzeczają. Dla Gabriela ustanowiono jednak kuratora sądowego, który ma czuwać nad dobrem chłopca: jeśli nie zostanie podjęte niezbędne leczenie, sąd zdecyduje, czy potrzebna jest kolejna interwencja.
Co będzie z małym Gabrielem?
Surogacja i in vitro to nic innego, jak bezduszny handel dziećmi. Których dobro ma w całej tej sprawie niestety drugorzędne znaczenie. Bo czyim dzieckiem tak naprawdę jest mały Gabriel – pary, która go „zamówiła” i oddała materiał biologiczny, by się począł? Ale potem chciała zabić, gdy okazało się, że jest chory? Czy raczej kobiety całkowicie z nim niespokrewnionej, która jednak nosiła go pod swoim sercem, urodziła i z wielkim poświęceniem walczyła o jego życie? To kwestia wręcz nierozwiązywalna!
Dziecko, które przyszło na świat poprzez surogację, jest zawsze skrzywdzone. Bo albo nie ma kontaktu z biologiczną matką i ojcem, albo zostaje odebrane od kobiety, którą przez dziewięć miesięcy uważało za mamę. Procedur takich powinno się bezwzględnie zakazać, bo zawsze najbardziej cierpią w ich wyniku najbardziej niewinni: dzieci, traktowane jak towar, który się zamawia, odbiera, a w przypadku zmiany zdania – zwraca.
Tekst: Anna Nowak




