We wtorek 10 lutego w Tumbler Lidge w Kanadzie 18-letni Jesse Van Rootselaar zabił 8 osób, w tym własną matkę i przyrodniego brata, a 27 ranił. Wśród ofiar były dzieci. Na koniec młody mężczyzna odebrał sobie życie.
Sprawca był transseksualistą: w wieku 12 lat rozpoczął proces tzw. zmiany płci, a jego matka od lat starała się bronić w internecie „praw osób transpłciowych”.
Jesse Van Rootselaar zabił nie tylko dzieci
Przed rozpętaniem strzelaniny w szkole, Rootselaar zabił własną matkę oraz 11-letniego przyrodniego brata. Do morderstw doszło w rodzinnym domu przestępcy. Następnie transseksualista udał się do pobliskiej szkoły średniej Tumbler Ridge Secondary School, gdzie zaczął strzelać do uczniów i pracowników szkoły. Mężczyzna zabił 39-letnią nauczycielkę oraz pięcioro uczniów: trzy 12-letnie dziewczynki i dwóch chłopców w wieku 12 i 13 lat.
Aż 27 innych osób zostało rannych wskutek strzelaniny. Ta skala dowodzi, że Rootselaar nie miał konkretnego planu lub motywu. Chodziło po prostu o skrzywdzenie jak największej liczby ludzi.
18-letni morderca popełnił samobójstwo, zanim przybyły służby ratunkowe. Najpierw odebrał życie ośmiu osobom, zranił 27, by na koniec zabić samego siebie. Zrobił to dla uniknięcia kary, z rozpaczy, jako ostateczne domknięcie? Tego nie wiemy. Policja również jeszcze nie określiła motywu zbrodni.
Łączymy się w bólu z rodzinami ofiar, pamiętając o nich w modlitwach.
Problemy psychiczne transseksualisty
Jak podaje policja, służby wielokrotnie interweniowały w domu rodzinnym Jessego. Powodem był on sam i jego zaburzenia psychiczne. Szczegółów nie znamy, jednak schorzenia nastolatka musiały stanowić realny problem, skoro wymagały aż interwencji policji. Sześć lat temu Rootselaar zaczął identyfikować się jako dziewczynka: miał wówczas dopiero 12 lat. Samo to jest jasnym sygnałem zaburzeń psychicznych. Owe zaburzenia eskalowały i doprowadziły finalnie do masakry, w której łącznie zginęło 9 osób.
Media bardzo chętnie i szczegółowo podają do wiadomości publicznej informacje na temat strzelaniny. Mniej chętnie, albo i wcale nie wspominają, że za masakrę w szkole odpowiada transseksualny mężczyzna. Nie, narracja jest jasna. Zbrodnię popełniła kobieta, to ona zabiła, ona skrzywdziła. I ona się zabiła.
Dbanie o dobry wizerunek i poprawność polityczną wobec mordercy to najwyższy poziom skrzywionej tolerancji. Aby tylko nie urazić – kogo, zabójcy własnej matki i brata oraz przypadkowych dzieci? Czy raczej innych transseksualistów? Czy fakt celowego pomijania lub zatajania faktu, że członek subkultury LGBT urządził w szkole masakrę, sprawi, że ludzie bardziej przekonają się do transów? Domagamy się tolerancji, fakt, czasem urządzimy masakrę w szkole, ale nie wolno o tym wspominać, bo nas to urazi. Oby przymusowe badania psychiatryczne was nie uraziły!
Matka sprawcy – ofiara propagandy
Gdy Jesse Van Rootselaar postanowił zmienić płeć, jego matka zaangażowała się w działalność na rzecz ochrony tzw. praw dzieci i nastolatków LGBT. W mediach społecznościowych publikowała wiele apeli w tej sprawie. Do obrońców normalności w sferze płciowej napisała m.in.: „Postarajcie się bardziej i zdobądźcie wiedzę, zanim zaczniecie rozpowszechniać bzdury w Internecie”.
Jak widać, kobieta wpadła w sidła propagandy sześciokolorowych środowisk do tego stopnia, że nie tylko nie obroniła własnego dziecka przed jej szkodliwym wpływem, ale i sama stała się jej głosicielem. W efekcie straciła życie z rąk własnego syna identyfikującego się jako córka. Nie ma chyba bardziej jaskrawego przykładu, który by pokazywał zagrożenia wynikające z pseudotęczowej ideologii!
Tekst: Mikołaj Brzyski




