Aborcyjny Dream Team od dawna szczuje na obrońców życia, którzy demonstrują pod Abotakiem. Choć Fundacja Życie i Rodzina protestuje przeciwko zabijaniu nienarodzonych całkowicie pokojowo i legalnie, ADT nazywa ich „terrorystami” i próbuje wymóc na władzach Warszawy, aby wokół pseudoprzychodni została stworzona tzw. strefa buforowa. Chodzi o obszar objęty zakazem zgromadzeń o charakterze prolife – na wzór Anglii, Szkocji czy niektórych stanów USA.
W ostatnich dniach kryzys na ul. Wiejskiej sięgnął zenitu. Zwolennicy aborcji przeprowadzili serię fizycznych ataków na proliferów – przewrócili stoisko ze zdjęciami zabitych dzieci, zdemolowali nasz sprzęt, oblali protestujących niezidentyfikowaną lepką cieczą i pobili wolontariuszki Fundacji.
Pikiety pod Abotakiem. By ratować życie!
Przedstawiciele Fundacji Życie i Rodzina regularnie przychodzą pod pseudoklinikę aborcyjną Abotak na ul. Wiejskiej w Warszawie, aby pokazywać prawdę o aborcji. Prawdopodobnie nasze plakaty przekonały już niejedną kobietę, która miała zamiar zamówić tam tabletki do zabicia swojego dziecka, aby jednak tego nie robiła. Dlatego nie zrezygnujemy z tych akcji!
Protesty obejmują modlitwę, działania edukacyjne, w tym informowanie o prawdziwym charakterze aborcji i puszczanie nagrań. Robimy raban, aby aborterki nie mogły prowadzić swojej zbrodniczej działalności w ciszy i spokoju. Niech Polska wreszcie to usłyszy i zrozumie, że Abotak trzeba zamknąć!
Samo pokazywanie prawdy o aborcji nie podoba się jednak zwolennikom zabijania dzieci. Aborcyjny Dream Team szczuł i szczuł, nazywając proliferów terrorystami, i w końcu są efekty: na proliferów napadli – i to pod samym okiem policji! – agresywni zwolennicy aborcji.
Trzy ataki jednego dnia
Podczas pikiety antyaborcyjnej na ul. Wiejskiej w środę 3.12.2025 r. do proliferów podeszła kobieta z wiaderkiem i wylała bliżej niezidentyfikowaną, lepką ciecz na wolontariuszy. Została zatrzymana przez Policję, ale… bardzo szybko ją zwolniono.
Chłopak kobiety oblewającej wolontariuszy wiaderkiem pobił pikietujące dziewczyny – na atak wybrał moment, kiedy były one same, bez chłopaków w pobliżu. Jedną z uczestniczek pikiety popchnął, a drugą uderzył w twarz i rozbił jej wargę.
Inny mężczyzna wparował w zgromadzenie, przewrócił stolik i rozwalał sprzęt.
Będziemy pod Abotakiem, dopóki zabijane są dzieci
Kryzys na Wiejskiej osiąga niespotykane dotychczas rozmiary. Policja, która 24 godziny na dobę ochrania pseudoklinikę, nie śpieszyła się, by powstrzymać agresywnych zwolenników aborcji. Jak widać, podobne bezprawie, jakie panuje w Abotaku, jest też na ulicy!
Nie zamierzamy jednak rezygnować z obrony życia. Pikiety pod Abotakiem będą trwały tak długo, jak długo zabijane tam są dzieci.
„Klinikę” tę należy natychmiast zamknąć, a jej twórców postawić przed sądem!
Tekst: red.




