Rekordowa liczba zaburzeń tożsamości płciowej u dzieci: czy to samo czeka Polskę?

Stale powiększa się liczba zaburzeń postrzegania własnej płci wśród dzieci i młodzieży. Osób mających trudność z określeniem swojej płciowości lub całkowicie ją odrzucających jest coraz więcej, i to na całym świecie. Niechlubne pierwsze miejsce zajmuje tu Wielka Brytania, gdzie od końca lat osiemdziesiątych problem wzrósł aż o 2457%. Co jest powodem tego wzrostu i czy to samo grozi Polsce?

Skąd biorą się zaburzenia tożsamości płciowej?

Dzieci i młodzież są narażone na bodźce, które mogą znacznie osłabić ich identyfikację z własną płcią i skierować ją w zupełnie niewłaściwą stronę. Spośród czynników sprzyjających tego typu zaburzeniom należy wymienić:

  1. Zmianę środowiska szkolnego. Zazwyczaj ma to miejsce wraz z rozpoczęciem nauki w szkole średniej. Szczególne znaczenie ma nowe środowisko, subkultury oraz chęć wpasowania się w otoczenie, a więc i przyjmowanie trendów w nim panujących.
  2. Okres dojrzewania. Zmiany w organizmie i burza hormonalna mogą wpłynąć na postrzeganie własnego ciała i płci w inny sposób. Tak samo mogą zmienić sposób patrzenia na rówieśników, kolegów i koleżanki.
  3. Pornografia. Coraz bardziej swobodny dostęp do treści erotycznych może skutkować zaburzeniem tożsamości płciowej oraz seksualnej u dzieci i młodzieży.
  4. Edukacja seksualna. Przeprowadzana przez lobby LGBT w sposób celowo niewłaściwy, związany m.in. z uczeniem dzieci technik masturbacji czy seksu oralnego. Na takich lekcjach najmłodsi słuchają m.in. o wielu rodzajach płci, które można sobie wybrać. Seksed to robienie uczniom tęczowej papki z mózgu. Gdy dzieci jeszcze dobrze nie znają tabliczki mnożenia, już wiedzą, czym jest łechtaczka, orgazm i anal.

Poprawność polityczna wspiera zaburzenia, zamiast je leczyć

Upowszechnianiu się zaburzeń sprzyja również ogólne wspieranie problemu, zamiast walka z nim. Facebook, bez korzystania z którego wielu ludzi już nie potrafi wytrzymać nawet jednego dnia, w 2014 roku wprowadził w USA formularz rejestracyjny, zawierający aż 50 „płci” do wyboru. Wielka Brytania rozszerzyła ten zakres do 71. Najstarsza uczelnia w Polsce, czyli Uniwersytet Jagielloński, wprowadziła dla studentów ankietę, zawierającą pięć pozycji płci, w tym niebinarność. Zaś wileński uniwersytet wprowadził język neutralny płciowo. A to tylko niektóre przykłady Genderowego szaleństwa.

Zamiast nazwać rzecz po imieniu – mówiąc wprost, że dysforia płciowa to choroba – i oferować ludziom z tego typu zaburzeniami pomoc medyczną, zachęca się ich do trwania w tym stanie. To tak, jakby choremu na raka płuc proponować papierosa.

Zaburzenia tożsamości płciowej u dzieci i młodzieży: zatrważające liczby

Nie ma ani jednego kraju, w którym by liczba ludzi z zaburzeniami identyfikacji płciowej malała. Wprost przeciwnie: rośnie ona wszędzie i stale. Oto kilka przykładów wzrostu odsetka zaburzeń płciowych wśród młodzieży poniżej 20. roku życia w konkretnych krajach:

  • USA – 56 (2015), 154 (2018), wzrost o 257%
  • Kanada – 6 (1976), 8 (2003), 43 (2013), wzrost o 538%
  • Holandia – 11 (2000), 26 (2006), 235 (2016), wzrost o 904%
  • Wielka Brytania – 4 (1989), 97 (2009), 2383 (2021), wzrost o 2457%
  • Australia – 1 (2003), 2 (2008), 253 (2017), wzrost o 12650%
  • Szwecja – 1 (2000), 1 (2006), 197 (2016), wzrost o 19700%

Te liczby dobitnie pokazują, że problem dysforii płciowej stale się pogłębia. Tendencję wzrostową widać zwłaszcza w ostatnich latach.

Celowe niszczenie płciowości: działanie WHO

WHO usunęło takie hasła jak „transseksualizm” i „zaburzenia tożsamości płciowej u dzieci” ze swoich materiałów o zaburzeniach psychicznych. A to znaczy, że nie chcą, aby tych ludzi leczyć. Jest wręcz przeciwnie. Lobby LGBT chce wmawiać osobom z dysforią płciową, że wszystko jest w porządku. Akceptuj siebie, swoją nową płeć, swoją „niebinarność”.  Więcej nawet: bądź z niej dumny.

Szczególnie niebezpieczna jest edukacja seksualna wg standardów WHO, czyli coś, co dewianci seksualni chcą na siłę podać również polskim dzieciom. Nie będzie tam żadnej realnej nauki, ale tęczowe mącenie w głowach dzieci. Ani jedno dziecko z problemami płciowymi nie otrzyma na tych lekcjach pomocy. Dostanie jedynie pogłębienie problemu, co może skutkować odwróceniem się od rodziny, depresją, a nawet samobójstwem.

Tęczowa propaganda w polskich szkołach: chroń swoje dziecko!

Edukacja seksualna w wydaniu proponowanym przez lobby LGBT może zrobić z naszych dzieci seksualnych dewiantów. Okres zmian w organizmie młodej osoby nie bez powodu nazywa się „dojrzewaniem”. Trzeba dorosnąć, żeby zrozumieć, o co chodzi w ludzkiej płciowości. A mówienie dziesięcioletniemu dziecku, że może się masturbować razem z koleżanką i zmienić płeć na 71 sposobów będzie skutkowało całkowitym zniszczeniem właściwej i naturalnej tożsamości płciowej i seksualnej ucznia. O co z resztą właśnie tęczowym chodzi.

Chcesz uchronić przed takim losem swoje dziecko? Pamiętaj, by maksymalnie do 25 września złożyć w jego szkole rezygnację z edukacji zdrowotnej.

Tekst: Mikołaj Brzyski [na podstawie: A. Marianowicz-Szczygieł, „Wzrost zaburzeń tożsamości płci wśród dzieci i młodzieży – dane z 10 krajów. Możliwe wyjaśnienia, wnioski dla rodziców, w: „Kwartalnik Naukowy Fides et Ratio”, Nr 1 (49) 2022].


Sprawdź podobne wpisy

RatujŻycie.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.