Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że do końca grudnia rząd przekaże pod
głosowanie projekt ustawy o związkach partnerskich, a na początku roku nastąpi powrót do prac nad ustawami legalizującymi aborcję.
Nowy Marszałek Sejmu wyraźnie pokazał w ten sposób, jakie są jego priorytety. Zamiast zająć się kwestiami, które są naprawdę ważne dla Polaków, lewica idzie w zaparte i chce dać dostęp do zabijania dzieci nienarodzonych na życzenie, a także dbać o interesy homolobby. Tym planom trzeba się stanowczo sprzeciwić!
Zagraniczne homośluby to za mało. „Status osoby najbliższej” jeszcze w tym roku?
Mimo braku większego społecznego poparcia dla tego typu nowinek pomysł legalizacji związków osób tej samej płci wraca jak bumerang. Lewica nie zamierza rezygnować z prób narzucania Polakom postępowego – w jej mniemaniu – światopoglądu, choćby przymusowo. Najlepiej widać to na przykładzie edukacji zdrowotnej. Mimo że z demoralizującego przedmiotu wypisała swoje dzieci miażdżąca większość Polaków, Barbara Nowacka zapowiada, że przedmiot ten stanie się obowiązkowy. I gdzie tu logika?
Podobnie rzecz ma się z homozwiązkami. Zdecydowana większość obywateli naszego kraju nie chce ich i wielokrotnie dali już temu wyraz. Jednak jeśli drzwi są zamknięte, lewica koniecznie chce wejść oknem! Marszałek Sejmu zaraz po objęciu urzędu zapowiedział, że wyjmie projekt ustawy o ślubach dla gejów i lesbijek z sejmowej zamrażarki. Aby ustawa o homozwiazkach nie kojarzyła się ze środowiskiem LGBT, zmieniono jednak określenie związki partnerskie na „osoby najbliższe”. I przekonuje się Polaków, że chodzi tylko o dostęp do dokumentacji medycznej czy kwestie dziedziczenia. To nieprawda!
Zalegalizowanie – w jakiejkolwiek formie – związków jednopłciowych to otwarcie
prawdziwej puszki Pandory. Kolejnym celem lobby LGBT stanie się doprowadzenie do legalizacji gejowskich ślubów (zwłaszcza że Unia Europejska już próbuje nas do tego zmusić, orzekając o konieczności transkrypcji pseudoślubów zawartych za granicą), a jeszcze kolejnym – danie homoseksualistom możliwości adopcji dzieci.
Tak właśnie działa homolobby: forsowanie jego rzekomych praw nie odbywa się nigdy gwałtownie, gdyż w takim wypadku ludzie daliby im stanowczy odpór. Wszystko postępuje metodą gotowania żaby: stopniowo, krok po kroku zmienia się to, co nie powinno podlegać żadnej dyskusji. Tak jak fakt, że płcie są tylko dwie, a zawrzeć małżeństwo i wspólnie wychowywać dzieci mogą tylko kobieta i mężczyzna. Nie dwóch tatusiów, nie dwie mamy.
Czarzasty chce wrócić do rozmów o zabijaniu dzieci
Od czasu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku, który uznał aborcję eugeniczną za niezgodną z Konstytucją, nie ustaje wrzask środowisk proaborcyjnych, które chciałyby przywrócić możliwość zabijania chorych dzieci, a nawet wprowadzić aborcję na życzenie. Powstały aż cztery projekty ustaw w tej sprawie. Dwa z nich, przygotowane przez Lewicę i KO, zakładają możliwość zabicia dziecka bez podania przyczyny do końca 1. trymestru ciąży, jeden (także autorstwa Lewicy) ma na celu dekryminalizację przeprowadzania aborcji i pomocnictwa w niej, a ostatni – zgłoszony przez Polskę 2050 i PSL – miałby przywrócić stan sprzed wyroku TK, czyli aborcję eugeniczną. Projekty te nie były ostatnio głosowane, jednak zaraz po objęciu urzędu Włodzimierz Czarzasty zadeklarował, że Sejm zajmie się nimi na początku roku.
Nie tego potrzebuje Polska, borykająca się z najniższym w historii przyrostem naturalnym. Potrzebujemy ochrony życia, a nie ułatwiania matkom zabijania własnych dzieci. A środowiska usilnie starające się przekonać kobiety, że aborcja to ich prawo, stosują propagandę. Tym większą, że nawet przy obecnym – restrykcyjnym w ich narracji – prawie dzieci masowo są zabijane, na przykład pod pretekstem dyskomfortu psychicznego matki. Wystarczy spojrzeć na Oleśnicę, gdzie średnio co 3 dni ginie dziecko lub Abotak – pseudoprzychodnię działającą bezczelnie tuż pod Sejmem, którą w dodatku chroni warszawska Policja.
Polska musi się bronić!
W ostatnim czasie doświadczamy prawdziwego zalewu lewackiej ideologii. Unia Europejska próbuje nakazać nam, żebyśmy akceptowali homośluby zawierane za granicą i chce finansować Polkom aborcję na życzenie, w szkole wprowadzana jest edukacja zdrowotna demoralizująca dzieci. Środowiska feministyczne wciąż sieją propagandę, że „aborcja jest ok” i należy udawać się na nią z uśmiechem na ustach. A teraz jeszcze mamy Marszałka Sejmu, dla którego priorytetem jest LGBT i
aborcja. Trzeba powiedzieć temu dość!
Jeśli w styczniu rzeczywiście ruszą prace Komisji Nadzwyczajnej do spraw aborcji, będziemy bronić życia nienarodzonych dzieci tak jak zrobiliśmy to w 2024 roku. Przypomnijcie sobie wysłuchanie publiczne w Sejmie. I wyciagnijcie wnioski.
Tekst: Anna Nowak




