„Szokujący, mrożący krew w żyłach. Nie rozumiem, jak można robić taką krzywdę dzieciom i jeszcze się z tego śmiać!” – tak mówili widzowie po premierze filmu „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni”. W piątek 9 stycznia sala widowiskowa w Oleśnicy pękała w szwach. Blisko 200 osób zobaczyło dokument, który jest wynikiem obywatelskiego dochodzenia w sprawie aborcji w Oleśnicy.
Największe centrum aborcji w Polsce
Szpital w tym dolnośląskim mieście w ciągu zaledwie kilku lat wyszedł na prowadzenie w niechlubnym rankingu aborcji. Masowo zabijano tam nienarodzone dzieci, także w trakcie późnych aborcji. Część dzieci dostawała najpierw zastrzyk dosercowy z trucizną, aby nie urodziły się z aborcji żywe. Sytuacja ta powodowała napięcia i odejścia z pracy wielu świetnych pracowników, którzy nie chcieli mieć nic wspólnego z potworną zbrodnią. Także ci pracownicy, którzy zostali, doszli do punktu, w którym zdecydowali się mówić.
Fundacja Życie i Rodzina od dawna była w kontakcie z osobami ze środka szpitala. A po tym, jak „Gazeta Wyborcza” opisała sprawę morderstwa na Felku – chłopcu niemal gotowym do porodu – osoby te udzieliły nam nowych informacji i postanowiły, że wypowiedzą się w filmie.
Premiera filmu „Oleśnica…” – sala pękała w szwach
9 stycznia po południu Sala Widowiskowa w budynku miejskiej biblioteki w Oleśnicy wypełniła się po brzegi. Trzeba było dostawić kilkadziesiąt krzeseł – tak wielu widzów przyszło zobaczyć dokument. Obecni byli mieszkańcy miasta oraz wielu samorządowców.
Podczas seansu ludzie płakali, a po filmie rozbrzmiały oklaski, choć część osób zastanawiała się, czy widząc taką zbrodnię można w ogóle klaskać.
Nastąpiła też długa dyskusja, gdzie padały pytania, jak to wszystko jest w ogóle możliwe. Tłumaczyliśmy, jak działa prawo aborcyjne w Polsce i co musi się zmienić, aby można było rozliczyć zbrodnie.
Protesty aborcjonistów nie zatrzymały premiery
Premiera filmu „Oleśnica…” była też okazją, aby zobaczyć nędzę zwolenników aborcji. Na szumnie zapowiadany protest pod miejską biblioteką stawiły się raptem trzy osoby. Zasłoniły wstydliwie twarze i nie chciały ich odsłonić. W sumie nie dziwimy się: wiemy, że to wstyd popierać aborcję.
Pomimo licznych zaproszeń lewaccy awanturnicy nie chcieli wejść na pokaz i zobaczyć na własne oczy, co popierają. Odmówili, pokazując wulgarne gesty. Nie zatrzymali też emisji filmu.
Gizela Jagielska straszy procesem
Gizela Jagielska, niesławna aborterka, która odpowiadała za aborcje w oleśnickim szpitalu, już teraz straszy nas procesem. Co ciekawe, nawet nie widziała jeszcze filmu! Najwyraźniej aborterzy uważają, że warto wykonywać aborcje, ale gdy prawda o tych „zabiegach” wypływa do opinii publicznej, reagują złością i wygrażają sądem. Dla wszystkich, którzy zabiją dzieci zastrzykami z chlorku potasu lub pozbawiają je życia w jakikolwiek inny sposób mamy dobrą radę: zaprzestańcie swojej krwawej działalności. Odzyskacie spokój sumienia i nie będziecie się martwić, że ludzie dowiedzą się, jak z waszej ręki giną niewinni ludzie!
Premiera filmu „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni” online – już wkrótce!






Aktualizacja: Film jest już dostępny online:
Tekst: red.




