21 grudnia gubernator wspólnoty Portoryko, Jenniffer González-Colón podpisała ustawę zmieniającą kodeks cywilny. Zgodnie z nowym prawem każde poczęte dziecko uznawane jest za pełnoprawną osobę. Nienarodzony jeszcze maluch jest traktowany dokładnie tak samo, jak już urodzone dziecko: może dziedziczyć i uwzględniany jest w rozliczeniach podatkowych. Portoryko uznało w ten sposób oczywisty fakt, że przed narodzinami nie mamy do czynienia z „płodem” czy „zlepkiem komórek”, jak chętnie mówią środowiska proaborcyjne, ale po prostu z człowiekiem. Tyle że jeszcze bardzo małym!
Parę dni wcześniej Portoryko wprowadziło też prawo, zgodnie z którym odpowiedzialność za zabójstwo kobiety w ciąży będzie podwójna: morderca poniesie odpowiedzialność za zabicie matki, ale i jej nienarodzonego jeszcze dziecka. Karane będzie też spowodowanie poronienia.
Portoryko: poczęte dziecko to osoba fizyczna i prawna
Portoryko wpisuje poczęte dziecko do kodeksu cywilnego jako osobę prawną i fizyczną. Wprowadzone przez Portoryko zmiany to uznanie prawdy, o którą walczą środowiska prolife na całym świecie. Poczęte dziecko to już po prostu dziecko – mały człowiek. Nauka mówi jasno, że początek życia to zapłodnienie komórki jajowej. I od tego momentu mamy do czynienia z całkowicie unikalnym człowiekiem, osobą, która zasługuje na ochronę.
Środowiska proaborcyjne zaciemniają rzeczywistość, starając się wmówić kobietom, że nowo powstały człowiek to zaledwie „płód”, pogardliwie określany też mianem „zlepka komórek”. Biologicznie patrząc, taka narracja to jednak zwykła bzdura. Bo jak inaczej określić początek życia człowieka, niż poczęcie? Poród, jak chce Gizela Jagielska? A trzy dni przed porodem maluch nie zasługuje jeszcze na miano człowieka? Taki tok myślenia jest – delikatnie mówiąc – zupełnie nielogiczny. I prowadzi do ogromnej krzywdy. Zarówno dzieci, jak i ich matek!
Portorykańscy ustawodawcy zatwierdzili to, co powinno być oczywiste wszędzie. I pomogli swoim obywatelom. Matka może teraz wskazać poczętego malucha jako spadkobiercę, rodzice mogą też np. skorzystać z ulgi podatkowej na dziecko, będące jeszcze w prenatalnym okresie rozwoju. A jeśli ktoś dopuściłby się przemocy wobec ciężarnej, będzie odpowiadał też za atak na dziecko.
Zabicie kobiety w ciąży w Portoryko – kara za śmierć dwóch osób
Zgodnie z nowym portorykańskim prawem za atak na ciężarną agresor będzie odpowiadał podwójnie. To też jest stwierdzenie prawdy, która nie powinna budzić żadnych wątpliwości. Przecież jeśli kobieta jest w ciąży, nosi w sobie dwa życia. Kto targa się na jej zdrowie lub życie, naraża też na niebezpieczeństwo dziecko, które ta nosi pod sercem. Także za spowodowanie poronienia w wyniku przemocy użytej wobec kobiety w ciąży sprawca będzie odpowiadał tak samo, jak za „zwykłe” zabójstwo.
Zmiana prawa to krok w dobrym kierunku. Ale nie koniec walki o życie dzieci!
Ustawy uznające poczęte dziecko za osobę prawną i fizyczną oraz wprowadzające podwójną karę dla mordercy ciężarnej to z całą pewnością sukces środowisk prolife i wzór do naśladowania dla przywódców krajów na całym świecie. Jak podkreśliła senator Joanne Rodríguez Veve, wprowadzone zmiany nie tylko mają znaczenie praktyczne, ale i stanowią ważny argument w debacie o prawach nienarodzonego dziecka i o wartości życia.
„Przekaz jest stanowczy: w łonie kobiety w ciąży nie znajduje się nieokreślony obiekt pozbawiony godności, lecz podmiot: rozwijający się człowiek, który posiada wrodzoną godność” – zaznacza Rodríguez Veve.
Nie wolno jednak zapominać, że w Portoryko nadal legalna jest aborcja. Aż do 2025 roku dopuszczano tam zabicie dziecka w dowolnym momencie ciąży, w dowolnym wieku i z dowolnego powodu. Kilka miesięcy temu ustawodawstwo zostało zmienione tak, że nastoletnie matki, które nie ukończyły jeszcze 15 lat, potrzebują zgody rodziców, by udać się na aborcję. Nadal jednak mogą sobie zabić dziecko. Pozostaje więc tylko liczyć, że za uznaniem praw nienarodzonych dzieci pójdzie jeszcze jedna ważna zmiana: całkowity zakaz zabijania poczętych maluchów w Portoryko.
Poczęte dzieci to pełnoprawni ludzie. Tej prawdy potrzeba i w Polsce!
Dobrze byłoby, żeby prawda o wartości i podmiotowości ludzkiego życia od poczęcia została uznana też przez polskich polityków. I lekarzy. A zwłaszcza kadrę zarządzającą szpitalami! Przydałoby się to zwłaszcza dyrektorowi spółki Copernicus zarządzającej Szpitalem na Zaspie w Gdańsku, gdzie morduje się nienarodzone dzieci zastrzykami z chlorku potasu. Dariusz Kostrzewa zasłynął ostatnio stwierdzeniem, że poczęte dzieci nie są pacjentami szpitala ginekologiczno-położniczego, są nimi tylko ich matki. Prezes nie widzi też nic złego w zabijaniu „płodów” i nie interesuje go, jaki ból przy tym odczuwają. To albo brak podstawowej wiedzy, albo olbrzymia hipokryzja.
Tekst: Anna Nowak




