Tiktokerka obserwowana przez kilkadziesiąt tysięcy odbiorców wyznała, z czym musi się mierzyć po dokonaniu aborcji na swoim dziecku. A jest to głęboka depresja, ciężki zespół stresu pourazowego i alkoholizm.
Młoda kobieta opublikowała przejmujące wideo, w którym opowiedziała o najbardziej dramatycznym wydarzeniu swojego życia: aborcji. Film zniknął już z jej konta, jednak pozostaje w pamięci każdego, kto go obejrzał. Bo ujawnia prawdę skrzętnie ukrywaną przez środowiska proaborcyjne: że aborcja to nieznośny ból i cierpienie. Nie tylko dziecka, ale i jego matki!
PTSD i depresja. Po aborcji
W filmie zatytułowanym „Powód mojego PTSD i d3presji” młoda kobieta działająca na Tiktoku pod pseudnimem @juliaafoltyn opowiedziała o tym, że poddała się aborcji. Jak sama przyznaje, nadal nie może dojść do siebie po tym zdarzeniu. Wyznała, że zabicie dziecka było najbardziej traumatycznym wydarzeniem w jej życiu, doświadczeniem „krwawym i bolesnym”, które zmieniło ją już na zawsze. I to jest właśnie dramat, z którym mierzy się wiele kobiet, decydujących się na aborcję pod wpływem zakłamanej, feministycznej propagandy.
Organizacje proaborcyjne, na czele z Aborcyjnym Dream Teamem prowadzącym w Warszawie pseudoklinikę aborcyjną Abotak, namawiają swoje klientki – również bardzo młode dziewczyny – do zabicia własnych dzieci. Podają przy tym przerażające instrukcje (jak przykładowo spuszczenie urodzonego martwo dziecka w toalecie jak śmiecia, czy też zakopanie go w ogródku). Jednocześnie za nic mają stan psychiczny tych kobiet. Liczy się tylko zabicie dziecka i zbicie na tym kasy!
Wpływ na wykonanie przez młode dziewczyny tak dramatycznego kroku może mieć też ojciec dziecka lub bliscy, dla których maluch w łonie matki stanowi problem, który trzeba „rozwiązać”. Stan młodej kobiety po zabiciu dziecka już ich nie interesuje. Albo nawet nie spodziewają się żadnych konsekwencji psychicznych. Bo przecież weźmie tylko tabletkę i po sprawie. A te młode kobiety – często nawet jeszcze prawie dzieci – cierpią. Tak było z 14-letnią Karoliną z Katowic, o której kilka miesięcy temu pisała cała Polska. I nie jest to z pewnością jedyna taka sytuacja!
Szukanie dziecka
Wspomniana tiktokerkarka wyznała, że podjęła już leczenie, ale przez dłuższy czas nie umiała poradzić sobie z własnymi emocjami. Zdarzały się noce, kiedy budziła się, słysząc płacz dziecka. Szukała go… Ale nie znajdowała. Ciężko wręcz sobie wyobrazić, jak ona się z tym wszystkim czuje. Kiedy cała noc zmienia się w jeden wielki wyrzut sumienia! Kobieta podkreśla, że cały czas żałuje zabicia swojego dziecka, a PTSD po aborcji jest „mocny”. Dziewczyna mierzy się też z alkoholizmem – na swym kanale relacjonuje kolejne dni wychodzenia z picia.
Naszym obowiązkiem jest stale przypominać i nagłaśniać, czym kończy się aborcja. To jest najokropniejsza czarna dziura. Zaczyna się makabryczną śmiercią dziecka, a kończy – zniszczoną psychiką matki. Czasem od razu, a czasem dopiero po latach. Syndrom postaborcyjny, depresja, stany lękowe, PTSD, paranoje, to jest to, z czym kobieta po zabiciu swojego dziecka musi się mierzyć, a o czym nie usłyszy ani słowa w „klinice” aborcyjnej. Tam po „zabiegu usuwania ciąży” wszystkie problemy magicznie znikają, razem z pobraną opłatą. Otóż nie. Problemy dopiero się zaczynają. I możliwe, że zostaną już na zawsze!
Tekst: Mikołaj Brzyski




