Pielęgniarz Ashley Boyd pełnił funkcję rzecznika pacjentów tzw. transseksualnych w szpitalu Great Western Hospital w Swindon w Anglii. Jednak zamiast opiekować się swoimi genderowymi pacjentami, wolał macać jądra chłopców podczas niepotrzebnych „badań”. Choć otrzymał kilka upomnień od dyrekcji placówki, nie został od razu odsunięty od dzieci. Policję powiadomiła dopiero Naczelna Rada Pielęgniarstwa, zaalarmowana przez współpracowników Boyda.

Zdejmowanie majtek przy zapaleniu migdałków
Boyd, będący pielęgniarzem, opiekował się wszystkimi pacjentami z syndromem homo-nie wiadomo. Poruszał się po szpitalu w fartuchu ozdobionym pseudotęczowymi plakietkami. Według oficjalnego stanowiska pracy był „pielęgniarzem łącznikowym ds. osób transpłciowych”. Nie diagnostą, lecz bardziej doradcą zajmującym się wsparciem, udzielaniem porad i wskazówek dla wszystkich queerowych pacjentów. Dodatkowo Ashley pełnił funkcję pielęgniarza segregacji medycznej na oddziale pediatrycznym. Jego zadaniem była wstępna ocena stanu zdrowia dzieci. Ogólna ocena, a nie przeprowadzanie specjalistycznych badań.
Boyd nie miał uprawnień do badania pacjentów na oddziale pediatrycznym. Mimo to zabierał chłopców do gabinetu, w którym ich „badał”. A dokładniej „badał” ich jądra i wewnętrzną stronę ud. Bez wiedzy i zgody rodziców, bez jakiegokolwiek racjonalnego powodu. Dziecko ma zapalenie migdałków? Boyd każe mu zdjąć majtki. Bo tak! Pielęgniarz był tak pewny siebie, że nawet nie wpisywał tych „badań” do rejestru szpitalnego.
Nie miał kompetencji ani prawa do przeprowadzania takich oględzin. Chyba że za powód uznamy jego wypaczone potrzeby seksualne…
Szpital wiedział o molestowaniu dzieci przez pielęgniarza. Ale nic nie zrobił
Najbardziej przerażające w historii zboczonego pielęgniarza jest to, że władze szpitala wiedziały o jego nadużyciach. Koledzy Boyda wielokrotnie zgłaszali obawy, a przełożeni dwukrotnie… upominali mężczyznę, by przestał „badać” dziecięce krocza. Tyle. I co? I nic! Boyd, pewny swojej nietykalności pod osłoną pseudotęczowej flagi, kompletnie ignorował te polecenia i dalej krzywdził dzieci.
Pielęgniarz bez prawa do przeprowadzania badań wielokrotnie obmacuje chłopców gabinecie? Upomnijmy go. W sumie nic więcej nie zrobimy, bo on jest od tych z LGBT, jeszcze nam zaszkodzą. Brawo. Niech dzieci mają traumę, ale tolerancja i bycie pro–homo są ważniejsze!
Reakcja samorządu pielęgniarskiego
Koledzy po fachu tęczowego dewianta, widząc opieszałość władz szpitala, postanowili sami zawiadomić Nursing and Midwifery Council, czyli Naczelną Radę Pielęgniarstwa – organ działający ponad szpitalem. NMC się nie patyczkowało. Prześwietliło każdy ruch Boyda od stycznia do sierpnia 2023 roku. Wnioski były następujące: badania przeprowadzane przez pielęgniarza były motywowane seksualnie i przeprowadzane dla jego satysfakcji erotycznej. Stanowiły rażące naruszenie wszelkich norm.
Łącznik ds. trans został natychmiast wykreślony z rejestru pielęgniarzy. Sprawą zainteresowała się policja. Ashley Boyd został wezwany na przesłuchanie.
Poza pracą pielęgniarz udzielał się w lokalnej społeczność LGBT, pełniąc funkcję przewodniczącego inicjatywy Swindon&Wiltshire Pride (doroczny event dla homoseksualistów) w 2023 roku. Sprawował tę funkcję w tym samym czasie, w którym dopuszczał się niewłaściwych zachowań wobec dzieci w szpitalu. Jakoś nie dziwi, że kolejny już członek pseudotęczowych zgromadzeń dewiantów wykazuje niezdrowe i patologiczne podejście do dzieci. Dziwi natomiast, że Great Western Hospital wolało świadomie dopuszczać pedofila do najmłodszych pacjentów, niż zerwać dobre stosunki z subkulturą LGBT!
Tekst: Mikołaj Brzyski




