wszystko jest ok książka

Nie wszystko jest „ok”. Lewacka książka zrównuje aborcję z poronieniem

Aborcyjny Dream Team i lewicowe media promują książkę Magdaleny Matraszek pt. „Wszystko jest ok”. Opowiada ona o porodach, poronieniu oraz aborcji – i wszystkie te zdarzenia autorka stawia obok siebie, przekonując, że zarówno urodzenie dziecka, jak i jego intencjonalne zabicie to całkowicie normalne, ludzkie doświadczenia. A utrata maluszka przez poronienie i aborcja to z jej perspektywy dwie strony tego samego medalu! W wywiadach autorka skarży się też na ciążę jako bycie „inkubatorem”… Czy to kolejna próba wrogich życiu środowisk, by jak najbardziej zohydzić Polakom rodzicielstwo? 

1,5% podatku na działania prolife, na obronę życia

Zabijanie nigdy nie jest „ok”

„Tytuł książki jest parafrazą głośnego sloganu Aborcja jest OK. Ja idę dalej: wszystko jest OK” – powiedziała Magdalena Matraszek w jednym z wywiadów. Wszystko, czyli i urodzenie dziecka, i jego utrata w wyniku poronienia, i, gdy już nie chce się mieć więcej dzieci, zabicie kolejnego z nich. Takie podejście całkowicie pomija prawa nowo poczętego człowieka: jego być albo nie być uzależniając całkowicie od kaprysu matki. Tak jakby dziecko było nową parą butów, którą kobieta kupiła, a następnie albo będzie nosić, albo wyrzuci do śmietnika, bo stwierdzi, że jednak jej się nie podobają!

Autorka tej polecanej przez środowiska feministyczne i lewicowe media książki nie kryje zresztą, że życie dziecka traktuje całkowicie przedmiotowo. „W głowie kobiety, która chce zostać matką, dziecko pojawia się wraz z dwiema kreskami na teście ciążowym. Wszystko zależy od chcenia lub niechcenia, od nastawienia” – napisała. Trzeba przyznać, że fantazja Magdaleny Matraszek jest wielka. Wygląda na to, że według niej ciąża to nie jest obiektywny fakt, tylko subiektywne odczucie. Chcesz być matką? OK, masz dziecko. Nie chcesz? Też OK, przecież nie ma żadnego dziecka, to tylko zlepek komórek. A za rogiem już czeka ADT, gotowe „pomóc” Ci się go pozbyć.

Całkowite odczłowieczenie

W rozmowie z lewicową stacją radiową Magdalena Matraszek opowiedziała o swoich ciążach, w których była – według jej określenia – zaledwie „inkubatorem”. Stan błogosławiony autorka książki „Wszystko jest ok” przedstawia jako coś odczłowieczającego, a wydanie na świat dziecka to w jej narracji sytuacja niemal śmiertelnego zagrożenia. „W dwóch kolejnych porodach, które szczęśliwie przeżyłam i mam dwóch synów (…) nie byłam pacjentem, nie byłam kobietą, byłam inkubatorem” – twierdzi.

Magdalena Matraszek wspomina też, że po poronieniu w dwunastym tygodniu ciąży przeżywała żałobę po utracie „wizji życia”, które miała przed sobą: przerwy w pracy, karmienia, spacerów. Uderzające jest to, że mówiąc o stracie dziecka, opowiada tylko o swoich zawiedzionych nadziejach. Ani razu nie wspomina o maleńkim synku lub córeczce, którzy nie przeżyją swojego życia. A gdy autorka zaszła w czwartą, nieplanowaną ciążę, od razu chciała ją „zakończyć”, argumentując, że dwumilimetrowy „zarodek” był odrzucany przez jej psychikę i ciało. Te słowa są tym bardziej zaskakujące, że Magdalena Matraszek jest matką dwojga nastolatków. Jak więc godzi ze sobą miłość do żyjących dzieci i dehumanizujące, niemal pogardliwe podejście do dwojga pozostałych, zmarłych? 

Magdalena Matraszek mówi dużo o odczłowieczającym podejściu lekarzy do kobiet w ciąży. Owszem, całkowicie pozbawione empatii traktowanie przez personel medyczny po poronieniu, które opisuje autorka, jest niedopuszczalne. Ale czy to powód, by – niejako w odwecie – odczłowieczać własne dzieci? I zabić jedno z nich, byle tylko nie musieć znów przeżywać szpitalnej traumy?

„Wszystko jest ok” to książka w 100% wpisująca się w chorą, proaborcyjną narrację. Ma przekonywać, że wszystko jedno, czy urodziło się dziecko, czy też je zabiło, bo przecież Każdy wybór jest dobry, o ile Ci pasuje. A tak w ogóle to ciąża jest niemal śmiertelną chorobą, więc na wszelki wypadek lepiej zabij dziecko! Z recenzji, opublikowanych fragmentów książki i wywiadów z autorką płynie prosty wniosek: „Wszystko jest ok” to szkodliwa propaganda, po którą nie warto sięgać.

Tekst: Anna Nowak


Sprawdź podobne wpisy

RatujŻycie.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.