Lela zrezygnowała z aborcji

Lela zrezygnowała z aborcji. Dziękujemy wszystkim, dalej trzymamy rękę na pulsie!

Życie zwyciężyło! Przynajmniej na razie, bo zwolennicy aborcji z pewnością nie odpuszczą i trzeba nadal monitorować sprawę. Ale na dziś ciężarna Gruzinka leżąca w szpitalu w Olsztynie, Lela, która była naciskana do zabijania swego 15-tygodniowego dziecka przez organizacje feministyczne, zapowiedziała, że chce je urodzić. Aktywistki proaborcyjne trąbiły na całą Polskę, że kobieta błaga lekarzy o tzw. przerwanie ciąży, ale nie otrzymuje od medyków niezbędnej „pomocy”, w związku z czym grozi jej niechybna śmierć. Aborcjonistki przemyciły nawet nielegalnie do szpitala tabletki mające doprowadzić do śmierci malucha… Lela odmówiła jednak ich zażycia i już nie prosi lekarzy o aborcję.

1,5% podatku na działania prolife, na obronę życia

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że udało się ocalić to małe życie i dziękujemy wszystkim, którzy działali w obronie Leli i jej nienarodzonego dziecka. To Państwo, sympatycy i darczyńcy Fundacji Życie i Rodzina, uratowaliście tego maluszka i jego mamę! Dziękujemy za każdy telefon i mail do szpitala, za wszystkie oferty pomocy w tej sprawie, za pośrednictwo, dzięki któremu skontaktowaliśmy Lelę z hojnym Darczyńcą. 

Nie przestajemy też patrzeć na ręce szpitalowi i organizacjom proaborcyjnym: nadal krążą one wokół Gruzinki. Pamiętajmy, że sytuacja jest dynamiczna, Lela jest w obcym kraju, ma wokół siebie ludzi nieprzyjaznych życiu i mogą oni wciąż zaszkodzić dziecku i jej samej.

Lela jest w drugim trymestrze ciąży. Już nie chce zabić dziecka

Lela, Gruzinka cierpiąca na niepowstrzymane wymioty ciężarnych, o której pisaliśmy kilka dni temu na naszym portalu, czuje się dużo lepiej. Jak powiedział mediom mąż kobiety „nie wszystko jest jeszcze idealnie, ale jej stan powoli się stabilizuje”. Oby była to trwała poprawa! Wbrew fatalistycznym prognozom Federy i Aborcyjnego Dream Teamu, które wszem i wobec zapowiadały, że jeśli dziecko Leli nie zostanie zabite, kobiecie grozi śmierć… 

W szpitalu doszło też do skandalicznej sytuacji: aktywistki aborcyjne przemyciły tabletki aborcyjne, które nawet według zaleceń proaborcyjnego WHO można przyjmować maksymalnie do 12 tygodnia ciąży. W tajemnicy przed lekarzami chciały podać je Leli, która była już w 15. tygodniu. Nie wolno samowolnie podawać pacjentom żadnych przyniesionych z zewnątrz preparatów! A zażycie środków aborcyjnych na tym etapie ciąży mogło spowodować poważne niebezpieczeństwo: dla dziecka, ale i dla jego matki. Na szczęście Gruzinka ich nie przyjęła 

Lela jest teraz na przełomie 15. i 16. tygodnia ciąży. I mama, i maluch czują się dobrze.

Pomogły telefony do szpitala, modlitwa i oferta wsparcia

Dziecku Leli nie grozi chwilowo śmierć. Wielką rolę odegrali w tym z całą pewnością Państwo: Sympatycy i Darczyńcy Fundacji Życie i Rodzina! To Wy dzwoniliście i pisaliście do szpitala, aby przekonać zarząd i personel placówki, że nie może zabijać malucha pod pretekstem wymiotów matki. Wy też modliliście się o dobro mamy i dziecka. 

Dziękujemy Darczyńcy, który zaproponował Leli dom i wsparcie finansowe, byle tylko nie doszło do aborcji. A także wszystkim osobom, które pośredniczyły między nami a ciężarną Gruzinką: bez tych osób informacja o ofercie nie dotarłaby do szpitala.

Lela nie będzie kolejną Izabelą

Federa i pozostałe organizacje proaborcyjne próbowały zrobić sobie z Leli i jej dziecka kolejny sztandar walki o prawo do mordowania dzieci. Obok Izabeli z Pszczyny i innych matek, które kłamliwie przedstawiają jako ofiary rzekomo opresyjnego polskiego systemu! Tymczasem Izabela, o czym pisaliśmy już wielokrotnie, nie zmarła z powodu zakazu aborcji, ale przez błąd lekarski. Potwierdził to właśnie wyrok Sądu Okręgowego w Katowicach. A Lela nie potrzebowała aborcji. Potrzebowała dobrego leczenia i realnego wsparcia – które zapewnili jej obrońcy życia, a nie aktywistki aborcyjne czy lewicowe media, które próbują teraz przypisać sobie zasługę za poprawę jej sytuacji.

Ciężko aż w to uwierzyć, ale organizacja proaborcyjna Federa i skrajnie lewicowy portal Okopress, które od początku naciskały na zabicie dziecka Leli, dziś chwalą się, że to ich działanie sprawiło, że kobieta otrzymała pomoc. Jest to wyjątkowo śmiałe – i oderwane od rzeczywistości – posunięcie, biorąc pod uwagę ich wcześniejsze poczynania, zmierzające tylko i wyłącznie do zabicia dziecka Gruzinki.

Oby mama i maluch mieli się dobrze aż do szczęśliwego rozwiązania. A aborcjoniści niech trzymają się od nich z daleka, bo wiemy, że dalej chcą szkodzić młodej matce i jej dziecku. I niech przestaną odwracać wszystko do góry nogami! 

Tekst: red.


Sprawdź podobne wpisy

RatujŻycie.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.