Zniesienie zakazu terapii konwersyjnej: USA

Leczenie homoseksualizmu w USA wraca. Sąd Najwyższy kwestionuje zakaz

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zakwestionował zakaz terapii konwersyjnej wprowadzony w stanie Kolorado. Chodzi o zakaz leczenia z homoseksualizmu, szczególnie poprzez psychoterapię. Decyzja SN USA może być pierwszym krokiem ku normalnemu postrzeganiu homoseksualizmu – jako przypadłości, którą można i należy leczyć. 

1,5% podatku na działania prolife, na obronę życia

Za otwarciem furtki dla terapii konwersyjnej zagłosowało aż ośmiu z dziewięciu sędziów Sądu Najwyższego. Teraz sprawa trafi do sądu niższej instancji.

Wolność słowa a „tortury”

Terapia konwersyjna jest obecnie zakazana w 20 stanach USA. Ów zakaz jako pierwsza wprowadziła Kalifornia, która przoduje w moralnym psuciu Ameryki. Politycy oraz środowiska pseudotęczowe wytrwale przekonują, jakoby terapia konwersyjna była „męczeniem” pacjenta, wprowadzaniem go w „poczucie winy” i ogólnym „wywieraniem na niego presji” celem zmiany orientacji seksualnej. Według nich owszem, można rozmawiać o problematyce tożsamości, orientacji i seksualności, ale absolutnie nie wolno nawet sugerować jakiejkolwiek terapii! To tak, jakby dentysta miał zakaz borowania w zębach, bo przecież pacjenta może zaboleć. 

Sprawę poruszyła terapeutka Kaley Chiles, która prowadzi sesje dla dzieci oparte na wierze chrześcijańskiej. Zapewnia, że jej metody różnią się od tych sprzed lat, bazujące m.in. na terapii szokowej: to po prostu rozmowa. Ponadto zauważa, że przez zakaz leczenia z homoseksualizmu rodzice dzieci, mających kryzys tożsamości płciowej, nie mogą znaleźć lekarza, który oferowałby realną pomoc, zamiast przeprowadzać okaleczającą operację zmiany płci.

Zakaz leczenia homoseksualizmu niezgodny z konstytucją

Chiles oraz reprezentująca ją konserwatywna organizacja prawna Alliance Defending Freedom wskazują, że zakaz terapii konwersyjnej uderza w wolność słowa lekarzy i terapeutów i kłóci się z Pierwszą Poprawką do Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. Ten nie zniósł co prawda bezpośrednio zakazu leczenia homoseksualizmu, lecz skierował problem do sądu stanu Kolorado, który rozpatrzy go pod kątem zgodności z konstytucją. A to jest bardzo wyraźnym sygnałem, że ustawa zakazująca leczenia z homoseksualizmu to po prostu badziew!

Zniesienie zakazu terapii konwersyjnej w USA i protesty

Oczywiście środowiska LGBT nie byłyby sobą, gdyby zaraz nie podniosły wrzasku. Ci wichrzyciele maniakalnie wręcz robią z siebie ofiary, ot, taka życiowa filozofia.Prominentni przedstawiciele organizacji homo-nie-wiadomo, wraz z politykami stanu Kolorado, twierdzą, że zakaz terapii konwersyjnej jest jak najbardziej słuszny. Sędzia Sądu Najwyższego, Ketanji Brown Jackson, która jako jedyna sprzeciwiła się zakwestionowaniu zakazu, uważa, że pojedyncze stany powinny mieć prawo regulowania kwestii związanych z ochroną zdrowia, nawet jeśli groziłoby to „przypadkowym” ograniczeniem wolności słowa. 

Oczywiście taka jest lewacka logika: wolność słowa jest święta, kiedy przedstawiciele środowisk LGBT atakują i obrażają każdego, kto ich skrytykuje. Ale gdy chodzi o leczenie z homoseksualizmu, to już lekkie ograniczenie wolności słowa nie zawadzi!

Środowiska homo-nie-wiadomo próbują kreować wizję nazistów w lekarskich kiltach, którzy będą biednych gejów siłą razić prądem, by ich nawrócić na heteroseksualizm. Nieprawda! To właśnie LGBT na siłę wciska każdemu swój pseudotęczowy chłam. A terapia jest przeznaczona tylko dla tych, którzy dobrowolnie i z własnej decyzji szukają pomocy. I mają do tego prawo! A lekarze mogą – i powinni – im to umożliwić. Gwarantuje to Konstytucja Stanów Zjednoczonych. 

Tekst: Mikołaj Brzyski


Sprawdź podobne wpisy

RatujŻycie.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.