W sobotę 13 czerwca ulicami Warszawy przeszedł 25. tzw. marsz równości. Przedstawiciele Fundacji Życie i Rodzina byli obecni w samym środku pseudotęczowej parady z transparentami ujawniającymi prawdę o sześciokolorowych środowiskach. Tuż koło nas byli uczestnicy marszu poprzebierani za złowrogie, wynaturzone, rogate bestie. To chyba najlepsza ilustracja tego, przed czym ostrzegała kontra #StopLGBT. I o czym lewicowi politycy i media wolą milczeć!
Homoparada w Warszawie: festiwal źle rozumianej tolerancji
Ze sceny tzw. miasteczka równości Rafał Trzaskowski przekonywał, że Warszawa jest dla wszystkich. „Razem budujemy Warszawę, która jest miastem otwartym i tolerancyjnym” – powiedział. W ten sposób prezydent stolicy próbował usprawiedliwić promocję ideologii, która wzbudza sprzeciw każdego normalnego człowieka. I szkodzi dzieciom. Kontakt nieletnich z homoseksualistami naraża je przecież na szereg niebezpieczeństw: od demoralizacji po wykorzystywanie seksualne. Nie ma na to naszej zgody!









W dodatku kontakt najmłodszych z przestępcami ze środowisk LGBT niestety coraz częściej ma miejsce tam, gdzie dzieci powinny być szczególnie chronione przed wykorzystywaniem – w placówkach edukacyjnych i instytucjach opiekuńczych.
#StopLGBT w stolicy
Fundacja Życie i Rodzina była w samym środku Parady Równości w Warszawie z kontrmanifestacją. Trzymaliśmy banery przedstawiające prawdę o członkach środowisk LGBT, którzy wykorzystywali seksualnie dzieci. Po raz kolejny pokazaliśmy, że nie jesteśmy tolerancyjni wobec zła. Nie zgadzamy się na sześciokolorową propagandę, w wyniku której najbardziej cierpią najmłodsi Polacy. Dość dyktatury mniejszości!
Tekst: Anna Nowak




