Na wschodzie Słowacji kobieta w 5. miesiącu ciąży udała się do szpitala, by zabić swoje dziecko. Powodem aborcji miały być ciężkie wady rozwojowe malucha. Po przyjęciu środków aborcyjnych matka zmieniła zdanie i w panice uciekła z placówki. Niestety było już za późno na uratowanie dziecka: w rodzinnej wsi kobiety doszło do poronienia. Teraz Słowaczka odpowie najprawdopodobniej za znieważenie zwłok, gdyż ciało malucha zakopała w krzakach. Za sam fakt zabicia dziecka nie usłyszy zarzutów. Na Słowacji aborcja z powodu choroby jest legalna aż do 24. tygodnia ciąży.
Siedmioro urodzonych dzieci. Ósme zabite
Mieszkanka wsi Posa na wschodniej Słowacji była w piątym miesiącu ciąży, gdy podczas badania USG usłyszała, że dzieciątko ma poważne wady rozwojowe, obejmujące głowę i kończyny. Było to już jej ósme dziecko. Ginekolog zasugerował zabicie malucha. „Byłam na wizycie lekarskiej. Lekarz powiedział, że muszę zrobić aborcję” – powiedziała w wywiadzie kobieta, która nie zdradziła ani swojego imienia, ani wieku. Matka uległa sugestii medyka i poszła do szpitala, gdzie otrzymała substancje mające wywołać martwy poród. Wtedy jednak, jak opowiedziała po fakcie słowackim mediom, ogarnęła ją panika.
Kobieta na własną rękę opuściła szpital i potajemnie udała się do domu. Tam jednak i tak doszło do martwego porodu. „Dziecko po prostu ze mnie wypadło” – wyznała później dziennikarzom.
Dziecko zakopane w krzakach
Słowaczka nie wezwała pogotowia ani policji. Zmarłe dziecko zakopała pod pobliskimi krzakami. Prawdopodobnie był to wynik szoku – wcześniej chciała przecież malucha uratować. Cała sprawa wyszła na jaw, gdy odnaleziono ciało dziecka. Policja wszczęła śledztwo pod kątem znieważenia zwłok.
Według słowackiego prawa aborcja w przypadku tzw. przyczyn medycznych (czyli zagrożenia zdrowia matki, w tym psychicznego) jest legalna aż do 24. tygodnia, czyli do końca drugiego trymestru. Matka, która uciekła z aborcji, nie odpowie za sam fakt zlecenia zabójstwa własnego dziecka: śledczy wezmą pod lupę tylko sposób potraktowania przez nią ciała. Zostanie więc tak naprawdę ukarana za to, że uciekła z kliniki aborcyjnej, prawdopodobnie chcąc przerwać morderczą procedurę, a potem w panice zakopała ciało malucha. Gdyby została w szpitalu, nie poniosłaby przecież żadnych konsekwencji!
Taki to los gotują dzieciom i ich matkom państwa, promujące zabijanie nienarodzonych. A przecież dramatu słowackiego dziecka i kobiety można by uniknąć, gdyby tylko aborcja nie była w tym kraju legalna.
Tekst: Anna Nowak




