Szpital im. A. Falkiewicza we Wrocławiu ogłosił wyniki konkursu na stanowisko ginekologa w tej placówce. Wśród osób, którym powierzono wrocławskie mamy i dzieci jest aborterka z Oleśnicy, Gizela Jagielska.
Decyzja ta jest wypowiedzeniem wojny przeciw życiu, a głównym frontem tej wojny staje się od dziś Brochów. Szpital im. Falkiewicza będzie teraz miejscem starcia cywilizacji śmierci z Cywilizacją Życia. Fundacja Życie i Rodzina nie zostawi poczętych dzieci bez pomocy. Niemy krzyk nienarodzonych maluszków uczyni donośnym i będzie budzić sumienia!
Wyniki konkursu: Jagielska przyjęta do szpitala na Brochowie
Szpital Specjalistyczny im. A. Falkiewicza na wrocławskim Brochowie ogłosił rozstrzygnięcie konkursu na stanowisko lekarza na oddziale ginekologiczno-położoniczym. Jedną z kandydatek na to stanowisko była znana na całą Polskę aborterka, Gizela Jagielska. I ona właśnie przyjdzie do największej porodówki na Dolnym Śląsku. Nikt nie ma wątpliwości, że już wkrótce zamieni ją w największe w naszym kraju centrum aborcji.
Dyrektor szpitala na Brochowie, Magdalena Puziewicz-Karpiak, ściągnęła do kierowanej przez siebie placówki osobę, która z zimną krwią abortuje dzieci: nawet gdy są na tyle duże, że mogłyby urodzić się i żyć poza organizmem matki. Związana z PSL dyrektor chce pewnie podreperować w ten sposób finanse lecznicy: jak podkreślaliśmy już nieraz, za późne aborcje NFZ płaci szpitalom tak, jak za żywe urodzenie. Wydobycie z macicy matki dziecka wcześniej zabitego zastrzykiem dopłodowym wlicza się też do statystyk porodowych. A fakt, że zabijanie nienarodzonych dzieci to nie jest medycyna, ale zbrodnia, nie ma najwyraźniej dla pani dyrektor żadnego znaczenia.
Szpital im. A. Falkiewicza – od dziś główny front walki o życie
Decyzja dyrekcji szpitala na Brochowie tojawne wypowiedzenie wojny przeciwko życiu. Głównym frontem tej wojny staje się teraz właśnie dolnośląska placówka, która wkrótce zacznie zabijać dzieci przez aborcję. Bo gdziekolwiek pojawi się Jagielska, tam zaczyna się uśmiercanie nienarodzonych maluszków, i to na masową skalę.
Ekstremalnie bolesne zastrzyki w serduszka – z chlorku potasu, rozrywanie ciał dzieci na strzępy za pomocą pomp ssących czy zostawianie na śmierć w ciemności i zimnie, gdy mimo aborcji dziecko przyjdzie na świat żywe – to tylko niektóre z praktyk, którymi zasłynęła aborterka z Oleśnicy.
Fundacja Życie i Rodzina nie pozostawi poczętych dzieci bez pomocy. Będziemy głosem maluchów, które same nie mogą się bronić i sprawimy, że głos ten będzie donośny. Już w najbliższą niedzielę 4 października o godzinie 17:00 zapraszamy na Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji pod szpitalem (wejście od ul. Biegłej).

Kolejne modlitwy 18 października w tym samym miejscu i o tej samej porze, a potem w każdą 3. niedzielę miesiąca.
Fundacja Życie i Rodzina przeprowadzi także akcje informacyjne skierowane do matek chodzących do szkoły rodzenia przy szpitalu na Brochowie – aby mamy poczętych dzieci wiedziały, że idąc do porodu w „Falkiewiczu”, mogą trafić na bezwzględną, radykalną aborterkę.
A gdy wróci wolna Polska, potrzeba wymierzenia sprawiedliwości za każde zabite dziecko!
Tekst: red.




