Świat obiegło nagranie, w którym dwaj amerykańscy homoseksualiści wyśmiewają płaczącego za mamą chłopca, którego adoptowali. Wideo to, choć nagrane przez pozbawionych empatii pseudorodziców w zupełnie innym celu, stało się doskonałą ilustracją krzywdy, jaką ponoszą dzieci adoptowane przez homoseksualistów. Zabrane od biologicznej matki i pozbawione jej bliskości, a oddane w ręce dwóch obcych mężczyzn, żyjących w dodatku w patologicznym związku!

Mamy nie ma. I nie będzie
Na nagraniu widzimy płaczącego małego chłopca, trzymanego przez geja. Dwaj mężczyźni kupili sobie dziecko od surogatki, tworząc homoseksualny wyrób rodzino-podobny. Jeden z nich pyta chłopca: „kogo chcesz, tatę czy tatę?”. Kiedy malec odpowiada „mama”, mężczyzna rzuca niby czułym tonem: „nie ma mamy, przykro mi. Jest tata i tata”. Jego gejowski partner dodaje zza kamery ze śmiechem, że tylko „taki jest wybór”. Malutki chłopiec zaczyna wtedy żałośnie płakać, powtarzając „mama”.
Nagranie, wrzucone przez dwóch gejów na media społecznościowe, stało się viralem, wywołując jednak nie rozbawienie (na co zapewne liczyli homoseksualiści), ale słuszne oburzenie. Dla homosiów wyśmiewanie swojego kupionego „synka” było zapewne dobrym sposobem na zabawę i na nabijanie zasięgu na platformach. Na szczęście znaleźli się ludzie, którzy zobaczyli na tym nagraniu to co jest najważniejsze: krzywdę dziecka. I nagłośnili sprawę, by uświadamiać społeczeństwo, czym naprawdę jest homo-adopcja!
Obrzydliwa nieczułość
Środowisko LGBT lubuje się w wykrzywianiu wszystkiego, co wartościowe. I nic dziwnego: w końcu jego przedstawiciele sami od siebie nie potrafią dać nic, poza zepsuciem i dewiacją. Podobnie jest z rodziną. Gejom i lesbijkom marzy się zakładanie „rodziny” na ich zasadach. Ma być gejowo, ma być pseudo tęczowo, a dziecko, które sobie kupią poprzez surogację lub w przypadku lesbijek, poprzez sztuczne zapłodnienie, tak naprawdę nie ma nic do gadania.
Tutaj mamy świetny przykład. Mały chłopiec nie jest winny tego, że trafił w ręce dwóch dewiantów, do tego sadystycznie nieczułych. Fakt, że dziecko potrzebuje matki, zupełnie ich nie obchodzi. Oni mają swoją wizję gejowskiej rodziny, a z płaczącego malca chętnie się pośmieją. Trudno, niech chłopiec dorasta bez bliskości matki, ale oni mają swój gejowski raj.
Naprawdę musimy się zgadzać, by tacy ludzie dostawali dzieci na wychowanie? W imię czego? Tolerancji? Równości? Może pora powiedzieć wprost, że homoseksualistom chcącym trzymać w domu dziecko nie należy się tolerancja, lecz kurator i policja! I to jak najprędzej!
Tekst: Mikołaj Brzyski




