Pikieta przeciwko koninie: abolicjoniści aktywiści

„Gazeta Wyborcza” promuje pikietę przeciwko koninie. A zwalcza protesty pod Abotakiem

„Gazeta Wyborcza”, a za nią też wiele innych lewicowych mediów, opisała protest grupy aktywistów pod jedną z katowickich restauracji. Głośne okrzyki, wuwuzele, czarno-czerwone transparenty z drastycznymi zdjęciami zarżniętych koni: bojownicy o prawa zwierząt są głośni i agresywni. Utrudniają życie mieszkańcom miast, blokują ulice, powodują straty finansowe przedsiębiorców. A jednak działanie obrońców koni zostało opisane przez „Gazetę Wyborczą” z przychylnością i zrozumieniem, podczas gdy protesty antyaborcyjne – które są nieco podobne, ale dużo mniej kłopotliwe – podlegają nieustannej, bezlitosnej krytyce.

Można więc głośno domagać się poszanowania dla „praw zwierząt” (które w zasadzie nie są przecież wcale łamane, bo przypomnijmy, że w Polsce produkcja, sprzedaż i serwowanie koniny są w pełni legalne). Ale nie można w podobny bronić praw ludzi: niewinnych dzieci, zabijanych bestialsko tabletkami przeszmuglowanymi nielegalnie zza granicy. Ciężko o większy absurd i hipokryzję!

Koni warto bronić, ludzi nie

Restauracja Tatarland na katowickim deptaku serwuje m.in. koninę. Prawo krajowe ani unijne nie zabrania hodowli koni na mięso, koninę można też legalnie sprzedawać i podawać. Mimo to grupa lewicowych aktywistów postanowiła wywołać awanturę. Już od kilku tygodni przed lokalem trwają głośne protesty z megafonami, wuwuzelami i prezentacją drastycznych zdjęć z rzeźni. Wszystko po to, by przekonać właściciela restauracji i jej klientów, że „konie powinny być szanowane, a nie zjadane”. Organizatorzy, czyli radykalny „kolektyw na rzecz praw zwierząt”, Aktywiści Abolicjoniści, słyną już zresztą z podobnych akcji: protesty ciśnieniowe, połączone z donośnym hałasem, prowadzili już m.in. pod restauracjami serwującymi foie gras (czyli ekskluzywną gęsinę).

„Nie pozwólmy na normalizację krzywdy koni” – piszą na swoim Facebooku Aktywiści Abolicjoniści. A co z krzywdą dzieci, od lat konsekwentnie normalizowaną przez pokrewne im środowiska? Ona najwyraźniej nie ma według „obrońców praw zwierząt” i przyjaznych im mediom znaczenia…

Podwójne standardy

„Pikieta nie ogranicza się do robienia hałasu. Towarzyszą jej drastyczne zdjęcia z rzeźni. Widać na nich, jak zabija się konie, jak wiszą na hakach w ubojni. I dobrze, niech ludzie mają wyrzuty sumienia – mówią ci, którzy gratulują aktywistom akcji”. Tak napisała „Gazeta Wyborcza” o protestach pod restauracją serwującą koninę. A jak piszą o pikietach antyaborcyjnych prowadzonych z użyciem sprzętu nagłaśniającego i prezentacją zdjęć zmarłych dzieci? „Antyaborcjoniści zastraszają ludzi”, „Przez półtora roku antyaborcyjni awanturnicy zagłuszali spokój mieszkańców kamienicy przy ul. Wiejskiej”: to tylko niektóre z opisów, które serwuje czytelnikom to lewicowe medium. Gazeta rozwodziła też się wielokrotnie nad ciężkim losem mieszkańców budynku, w którym Aborcyjny Dream Team postanowił otworzyć swe nielegalne abortorium – jednocześnie za nic mając cierpienie zabijanych w tym miejscu dzieci. I bezlitośnie krytykowała pokazywanie prawdziwych ofiar aborcji. Dużo ważniejszych niż konie! 

Nazywanie zabijania koni na mięso barbarzyństwem, przy jednoczesnym całkowitym bagatelizowaniu zabijania dzieci tylko dlatego, że rodzice ich nie chcą, jest wyjątkową perfidią. Mordowanie dzieci poprzez aborcję to zbrodnia, nie mogąca być nawet w żaden sposób porównywana do uśmiercania zwierząt, które bywa potrzebne – właśnie po to, by wyżywić ludzi.

***

Wspieraj protest pod Abotakiem. Podpisz petycję o zamknięcie tego haniebnego punktu na mapie stolicy i pomóż odkupić sprzęt odebrany nam bezprawnie przez policję:

Tekst: Anna Nowak


Sprawdź podobne wpisy

RatujŻycie.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.