Obecnie Polska ma najniższy wskaźnik aborcji wśród nastolatek w całej Europie. Patrząc na sytuację w innych krajach europejskich, łatwo jednak zauważyć, że zabijanie dzieci niepełnoletnich matek jest częstsze, jeśli młode dziewczyny i chłopcy mają w szkole edukację seksualną wg standardów WHO. Sytuacja w naszym kraju może się więc niestety zmienić na gorsze po wprowadzeniu od września tzw. edukacji zdrowotnej.
Ostatni, albo lepiej – pierwsi
Polska cechuje się teraz najmniejszą liczbą przeprowadzanych aborcji wśród młodych dziewcząt na całym kontynencie. Można śmiało powiedzieć, że w tym zakresie jesteśmy pierwszym krajem pod względem bezpieczeństwa życia dzieci. Według raportu HBSC (Health Behaviour in School-aged Children: międzynarodowe badanie dotyczące zachowań zdrowotnych młodzieży szkolnej prowadzone przez WHO) z 2021 roku na tysiąc nastolatek w wieku 15-19 lat przypadło 0,04 aborcji. Oczywiście jedynym prawidłowym wynikiem jest 0%. Jednak Polska ma pod tym względem o wiele lepszą sytuację, niż Szwecja z odsetkiem dziewcząt dokonujących aborcji 8,1, Wielka Brytania (6,4), czy Niemcy (2,0).
Edukacja seksualna wg WHO – zagrożenie dla seksualności
Z początkiem nowego roku szkolnego 2025/2026 do szkół wprowadza się „edukację zdrowotną”. Sam ten przedmiot nie ma jednak niestety wiele wspólnego ani z edukacją, ani ze zdrowiem. W Anglii, gdzie tego typu nauczanie prowadzone jest już od kilkunastu lat, słychać coraz wyraźniejsze głosy sprzeciwu. Edukacja seksualna w Wielkiej Brytanii uczy bowiem dzieci i młodzież wyuzdanych, perwersyjnych rzeczy, takich jak samogwałt, seks oralny, analny oraz inne, jeszcze bardziej pikantne techniki seksualne. Dodać należy jeszcze całkowite mieszanie w głowach odnośnie płciowości. Młodzież jest uczona, że płeć to konstrukt społeczny, nie biologiczny, i można ją zmieniać do woli. To samo z „orientacją” seksualną. Ma być różnorodnie, tolerancyjnie i tęczowo. Skutkuje to niestety całkowitym wykrzywieniem moralnym młodzieży w kwestiach seksualnych. Czy podobnie ma teraz uczyć także polska szkoła?
W wyniku EZ prawdopodobnie wzrośnie liczba aborcji wśród nastolatek
Nie bez powodu wspominaliśmy na początku o niskim wskaźniku aborcji wśród nastolatek w Polsce. Jeśli nie podejmiemy konkretnych kroków przeciwko „edukacji seksualnej”, młode dziewczyny zaczną być uczone (tak samo, jak ich brytyjskie, niemieckie czy szwedzkie rówieśniczki), że aborcja to całkowicie normalna sprawa. Po prostu konsekwencja seksu, której można całkowicie zaradzić. Jeśli nie pomogą wcześniej środki antykoncepcyjne i poronne, o których oczywiście też będzie mowa na nowym przedmiocie.
Zamiast zdobywać wiedzę o zakładaniu rodziny, dzieci będą uczyć się, jak zapobiegać jej powstaniu. Dowiedzą się także sporo o perwersyjnym seksie. Wcześniej na zajęciach chłopcy czuli ekscytację mieszaną z zawstydzeniem, kiedy pani profesor wspomniała o tym, że koleżankom zacznie rosnąć biust. Dziś chłopcy będą uczeni o technikach masturbacji i dowiedzą się, że równie dobra, jak związek z kobietą, jest relacja seksualna z innym mężczyzną. Dziewczęta zaś dowiedzą się, jakie tabletki brać, aby nie zajść w ciążę oraz gdzie się zgłosić, by dokonać aborcji.
Jeśli nie uchronimy młodzieży przed tak perwersyjną pseudoedukacją, Polska prawdopodobnie szybko dogoni pozostałe kraje w niechlubnym rankingu aborcji wśród nastolatek.
Jak najszybciej złóż w szkole rezygnację z edukacji zdrowotnej. Chroń swoje dziecko!
Tekst: Mikołaj Brzyski




