Popularnym w ostatnich latach zjawiskiem wśród artystów i wykonawców jest coming out, czyli pokazanie światu swoich preferencji seksualnych czy tzw. tożsamości płciowej. Powstaje jednak pytanie, czy decyzja taka jest odważnym gestem – jak przedstawiają ją portale plotkarskie – czy raczej manifestem lub wręcz próbą zbudowania popularności. Bo bycie homo czy zmiana płci stały się zwyczajnie modne.
Robimy show
Niedawno w mediach ukazała się wiadomość, że polska raperka Renata Mulinow o pseudonimie „Rena” ujawniła się jako lesbijka i jest w związku z kobietą. Informacją tą postanowiła podzielić się ze światem jej partnerka, instruktorka jogi.
Temat podchwyciły natychmiast portale plotkarskie, które wyraziły zdziwienie, ale i podziw dla odważnego – ich zdaniem – wyznania. Czytając artykuły, można odnieść wrażenie, że cała Polska skupiła uwagę na raperce i jej partnerce, tysiące ludzi rzuciło się wręcz składać im życzenia i gratulować. Kto wie, może nawet premier zadzwonił?!
Efekt? Mulinow trafiła na czołówki gazet. Mówią o niej: dobrze lub źle, ale mówią. I to jest właśnie paliwo dla każdej „gwiazdy”. Nawet nie chodzi o to, czy pani Renata naprawdę odkryła, że jest lesbijką. Nie nasza sprawa. Rena wykonała jednak coming out, ujawniła się, tak jak uczy środowisko LGBT. Wyjdź z ukrycia, pokaż się! Niech świat zobaczy twoją odwagę! Może akurat zainteresuje się tobą studio, które lubuje się we współpracy ze środowiskiem queer? A już na pewno usłyszą o tobie osoby, które wcześniej nigdy nie zetknęły się z twoją twórczością i nie wiedziały nawet, kim jesteś…
Coming out… No i?
I tu właśnie następuje zderzenie queerowego motoru z rzeczywistością. Bo wbrew opinii portali plotkarskich większości ludzi naprawdę nie interesuje, kto z kim jest w związku i kim się czuje. W sieci pojawiły się komentarze typu „a kto to jest?” albo ironiczne „co ja teraz zrobię z tą wiedzą!”. Komentujący pisali też „to prywatna sprawa, kogo to interesuje?”. Trafione w punkt!
Dlaczego my o tym piszemy? Nie w akcie ataku na panią Renatę. Po prostu z ciekawością obserwujemy, jak wielkie ujawnianie lesbijskiej miłości zderza się z obojętnością u ludzi. Nie z pogardą, nie z euforią. Z obojętnością.
Bo wbrew temu, co na siłę wciska nam lobby LGBT, nikt ze środowisk homoseksualnych i innych nie jest w Polsce prześladowany. Nikt nie jest piętnowany. A dlaczego? Bo ludzi to zwyczajnie nie interesuje! Robisz coming out? Twoja sprawa… Ukrywasz się (nie wiadomo, przed czym)? Też twoja sprawa. Środowiska queer uczą, żeby robić wokół siebie szum i fajerwerki, ale prawda jest taka, że większość ludzi jest już po prostu tym zmęczona. Ujawniasz się, odkrywasz siebie, zmieniasz swoje życie? Fajnie, miłego dnia…
Podobny efekt przyniosłoby ujawnienie się pana Mariana z Białej Podlaskiej, który wstydził się tego, że zbiera muszelki, ale właśnie zrobił coming out. Teraz cała Polska wie. No cóż, wszystkiego dobrego, panie Marianie, dużo zdrowia!
Tekst: Mikołaj Brzyski




