Pikiety broniące życia nienarodzonych dzieci nie pozostawiają człowieka obojętnym. Nieważne, czy popiera taką akcję, czy jest jej przeciwnikiem – obraz zabitego dziecka krzyczy o zbrodni aborcji, a na ten krzyk zawsze jest odpowiedź. Ostatnie działanie w Ustroniu jest tego dowodem.
Staliśmy w ruchliwym miejscu w centrum miasta. Była sobota, zatem oprócz spacerujących mieszkańców byli także turyści chcący wypocząć w górskim klimacie. Mieliśmy ze sobą baner przedstawiający dziewczynkę abortowaną w 22. tygodniu swojego życia oraz megafon, z którego na początku słychać było nagrania uświadamiające o zbrodni procederu aborcyjnego. W trakcie akcji postanowiliśmy również sami informować przechodniów, czym jest tzw. „zabieg przerwania ciąży”. Nasze głosy niosły się zatem w pobliskie okolice pikiety.
Przez cały czas naszego działania ludzie przystawali, przypatrywali się plakatowi, czytali informacje na nim zamieszczone. Jedni odchodzili bez słowa, inni zakrywali usta ręką na znak doznanego szoku. W pewnym momencie jadący na rowerze turysta z Anglii spytał, co to za akcja. Po uzyskaniu odpowiedzi chwilkę jeszcze przypatrywał się banerowi, po czym odjechał. Inny mężczyzna stwierdził, że nasze działanie powinno obejmować dzieci narodzone. – Czemu nimi się nie zajmujecie? – pytał. Jeden z naszych wolontariuszy wytłumaczył mu, że aby móc komuś pomóc, trzeba dać mu się najpierw narodzić. Po chwili rozmowy mężczyzna ten przyznał nam rację. Nie wiedział, że dzieci nienarodzone nie są chronione prawem, a w przypadku nieudanych aborcji nikt nie ponosi odpowiedzialności za ich los. Były też reakcje agresywne. – Idiotki! Idźcie się leczyć! – krzyczał do wolontariuszek pewien pan, który nawet nie chciał przystanąć i porozmawiać. Jedynym argumentem były obraźliwe epitety. Niektórzy przechodzący komentowali naszą akcję mówiąc: – Tak nie wygląda aborcja. Powiariowaliście? – nie potrafili jednak nic więcej powiedzieć.
Nasze pikiety uświadamiają, zmuszają do myślenia, do rzeczowych odpowiedzi na zadawane pytania o zbrodni, jakiej dokonuje się na nienarodzonych. Niezależnie od wszystkiego, każdy staje w obliczu prawdy – co z nią zrobi?
Tak wiele zależy od takiego działania, od informowania, bo wbrew temu, co się mówi, wciąż są osoby, które nie mają pojęcia, czym jest aborcja. Dlatego też pikietujemy, a kolejne akcje już wkrótce!
[masterslider id=”21″]
Agnieszka Jarczyk