Były aborter John Bruchalski: książka

Były aborter o zabijaniu dzieci: „To nigdy nie jest konieczne”

Dr John Bruchalski to amerykański lekarz polskiego pochodzenia, doktor medycyny, ginekolog-położnik. Na początku swojej kariery zawodowej wykonywał wiele aborcji, zajmował się też antykoncepcją i in vitro. Po latach, gdy zrozumiał swój błąd, założył własną klinikę, promującą naturalne podejście do planowania rodziny.

1,5% podatku na działania prolife, na obronę życia

W Polsce ukazała się książka dr Bruchalskiego pt. „Moje nawrócenie z aborcji na medycynę chroniącą życie”. Były aborter podkreśla w niej, że wbrew lewicowej propagandzie aborcja niczego nie leczy. A nawet w rzadkich przypadkach, gdy zagrożone jest zdrowie lub życie ciężarnej, aborcja jest najgorszym możliwym rozwiązaniem.

Propaganda aborcyjna na studiach

John Bruchalski urodził się w polskiej rodzinie mieszkającej w północnej części stanu New Jersey w USA. Choć wychowano go w wierze, a uczył się w gimnazjum salezjanów oraz kolegium jezuickim, częściowo zatracił więź z Bogiem, gdy poszedł na studia medyczne. Jak wspomina, na uczelni słyszał wiele o rzekomym zacofaniu Kościoła w kwestiach związanych z seksualnością i płodnością. Nim rozpoczął praktykę, szczerze uwierzył, że antykoncepcja i aborcja to dobrodziejstwa współczesnej medycyny. 

„Tłumaczyłem sobie, że pewnie i tak nie będę miał wyboru – jeśli naprawdę chciałem zająć się w przyszłości ginekologią i położnictwem, musiałem nauczyć się wykonywać tego rodzaju zabiegi (…) Miałem poczucie, że zmieniam życie kobiet na lepsze, dając im dostęp do antykoncepcji i pozwalając świadomie kontrolować własną płodność”– opowiada.

Odzywa się tłumiony głos sumienia 

Choć światopogląd lekarza został spaczony przez wciskane mu na studiach idee, dr Bruchalski nie potrafił zagłuszyć całkowicie swojego sumienia. „Przed każdą aborcją czułem się jak żołnierz szykujący się do bitwy. Musiałem wejść w odpowiedni stan – odsunąć na bok własne opinie i emocje, w myślach powtarzać schemat szkolenia, aż poczułem się wystarczająco pewnie, by wykonać zadanie, które mnie czekało” – wyznaje były aborter.

Położnik szybko zauważył też, że tzw. nowoczesne metody kontrolowania płodności nie dają wcale kobietom satysfakcji zapowiadanej przez profesorów na uczelni. „Nie widzę szczęścia i radości w klinikach, w których pracuję. Gdziekolwiek wykonuję więcej aborcji, przepisuję więcej antykoncepcji, tam pojawia się więcej zerwanych związków, więcej infekcji, więcej zepsucia, więcej załamań” – stwierdził.

Przemiana abortera

W swojej autobiografii dr Bruchalski opisał niezwykłe duchowe przeżycia podczas dwóch pielgrzymek. Doświadczenia te doprowadziły go do decyzji o całkowitej zmianie postępowania. Jak opowiada, dotarła do niego prosta prawda, że zajmując się kobietą w ciąży, ma pod opieką dwie osoby, a nie jedną. „Dlaczego w jednym pokoju robiłem wszystko, aby uratować życie nienarodzonego dziecka, a w następnym tak szybko i chętnie pozbywałem się innego? Czy moje kryterium wartości życia naprawdę opierało się na tym, czy matka chciała dziecko w swoim łonie?”  – rozważa autor.

Lekarz przestał robić aborcje i zaangażował się w działalność prolife. Wraz z żoną założył własną klinikę działającą z poszanowaniem wartości chrześcijańskich i wspierającą ciężarne kobiety w trudnej sytuacji, The Tepeyac Family Center. „Wierzymy, że jeśli wystarczająco mocno kochamy, możemy stworzyć taką atmosferę miłości, że usunięcie dziecka będzie nie do pomyślenia” –  podkreśla medyk.

Dr John Bruchalski: aborcja nigdy nie jest konieczna

Choć środowiska proaborcyjne starają się przekonać kobiety –  i całe społeczeństwa – że aborcja masowo ratuje życie kobiet, że to niemalże podstawowe prawo człowieka, rzeczywistość wygląda całkiem inaczej. Jak podkreśla dr Bruchalski nawet 99% zabiegów tzw. przerywania ciąży nie ma nic wspólnego ze zdrowiem matek. Dzieci zabijane są z powodów społecznych, zawodowych lub finansowych. Były aborter stwierdza, że nawet jeśli życie kobiety oczekującej dziecka rzeczywiście jest zagrożone, zabijanie malucha, żeby leczyć matkę, nie jest ani medycznie, ani moralnie uzasadnione. 

Trzeba ratować mamę, jednocześnie starając się jak najmniej zaszkodzić dziecku. „Celem medycznym powinna być opieka nad matką i dzieckiem jak najdalej w czasie ciąży, o ile oboje czują się dobrze” – podsumowuje dr Bruchalski. Jak stwierdził lekarz, często można uratować zarówno ciężarną, jak i jej dziecko. A intencjonalne zabijanie malucha „na wszelki wypadek”, by nie ucierpiał przez stosowaną terapię, jest olbrzymim nadużyciem.

Dr Bruchalski to nie pierwszy były aborter, który zrozumiał swój błąd i przeszedł na stronę życia. Autobiografia lekarza to przejmujący zapis drogi do odkrycia prawdy o życiu, które zaczyna się już w momencie poczęcia, a jego zakończenie jest brutalnym morderstwem, którego nic nie usprawiedliwia. Oby tę prawdę odkryło jak najwięcej medyków!

Tekst: Anna Nowak


Sprawdź podobne wpisy

RatujŻycie.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.