Brytyjska firma Blossom Keepsake ma w swojej ofercie biżuterię, w której zatapia porzucone po in vitro nadliczbowe dzieci. Można je łączyć z włosami, mlekiem matki lub ludzkimi prochami i umieścić w materiale, z którego powstaje wisiorek lub oczko pierścionka. Oczywiście dziecko wyjęte z zamrażarki w klinice in vitro umiera i nie ma już szans na implantację do organizmu mamy. Jego maleńkie szczątki sprowadzone zostają do roli gadżetu.
Ludzkie szczątki jako ozdoby
W sztucznym zapłodnieniu in vitro zostają wyprodukowane liczne dzieci. Następnie jedno z nich (czasem dwoje) umieszcza się w ciele kobiety, aby tam próbowały się zagnieździć i przeżyć. Większość umiera. W końcu jednemu lub dwojgu uda się uratować i przyczepić do łona mamy, aby rosnąć kolejne 9 miesięcy. Pozostałe dzieci z in vitro są zamrażane lub utylizowane, czyli po prostu zabijane. Te, które pozostaną po zakończeniu procedury – gdy rodzice osiągną już ciążę lub gdy zrezygnują z dalszych nieudanych prób – stają się kłopotliwą pozostałością. Nie bardzo wiadomo, co z nimi robić – dalsze mrożenie kosztuje, a odsprzedanie dziecka innej parze nie zawsze się udaje. Pewna brytyjska firma postanowiła zrobić tutaj biznes.
Blossom Keepsake zwęszyła świetną okazję do zarobku i zaprezentowała drogie elementy biżuterii, zawierające… nadliczbowe dzieci, porzucone po procedurach in vitro. Biżuteria ma służyć jako pamiątka. Sama firma tak przedstawia swoją ofertę:
Kiedy kończy się okres przechowywania (…), istnieje łagodniejszy sposób, by uczcić to, co stworzyliście. Tworzymy współczesną biżuterię pamiątkową, która w dyskretny i piękny sposób może zachować Wasz zarodek. Każdy egzemplarz powstaje na zamówienie z metali szlachetnych i jest wykonywany z najwyższą starannością na każdym etapie.
Oferta jest bardzo szeroka. Można nosić szczątki swojego dziecka w naprawdę pięknej otoczce, o czym dalej zapewnia Blossom Keepsake:
Możemy połączyć zarodek z innymi ważnymi dla Was elementami, by opowiedzieć pełną historię. Popularne wybory to m.in. mleko matki, prochy, włosy, pępowina, suszone kwiaty czy fragment tkaniny. Można wybrać jeden element lub subtelne połączenie kilku. Jeśli wolicie zachować je oddzielnie, możemy stworzyć w projekcie dyskretne przegrody.
Abażury ze skóry ludzkiej w Buchenwald
Jedna rzecz tu naprawdę budzi grozę. Zazwyczaj specjaliści z dziedziny in vitro słowem nie wspomną o tym, że embriony niewykorzystane do sztucznego zapłodnienia to ludzie zostawieni na pewną śmierć. Nie, oficjalnie to po prostu odpady medyczne. A tymczasem firma Blossom Keepsake oferuje swoje usługi z powagą, szacunkiem, deklarując dbałość o swojego klienta. Żeby miał piękne wspomnienia. Po kim te wspomnienia? Po zabitym dziecku. Przecież nie po tkance czy zlepku komórek!
Każdy przytomny człowiek rozumie, że oferowane przez brytyjską firmę produkty są z trupów. Zarodki zatapiane w biżuterii to zabici ludzie, a elementy biżuterii są de facto trumnami dla dzieci skazanych na śmierć w procedurze in vitro.
Pomysł utylitarnego wykorzystania szczątków ludzkich nie jest jednak nowy. W historii Europy już była jedna wiedźma, która lubiła przerabiać ludzkie ciała na elementy dekoracyjne. Ilse Koch, niemiecka nazistowska psychopatka, będąc żoną komendanta obozu Buchenwald, wykonała ze skóry zabitego więźnia karnisz do lampy, z ludzkich kciuków – włączniki do świateł, a łóżko przyozdobiła zasuszonymi ludzkimi głowami. Skoro to nie byli ludzie, to dlaczego nie skorzystać z resztek, które po nich zostały? Filozofia podobna do tej, na której opiera się przemysł in vitro.
Brak szacunku do życia dzieci
Każdy normalny człowiek złapie się za głowę, słysząc o biżuterii z ludzkich szczątków. Może jeszcze naszyjniki z czaszek, jak u afrykańskich szamanów?
Biżuteria z dzieci z in vitro to kolejny dowód na to, że dziś dla wielu osób ludzkie życie straciło jakąkolwiek wartość. Sztuczne zapłodnienie, maleńkie dzieci wyrzucane do zlewu lub mrożone. A teraz doszło jeszcze przerabianie ich zwłok na dekoracje. Jak to jest, że nie wolno pokazywać plakatów, które ukazują rozerwane podczas aborcji dziecko, ale już można chodzić z resztkami zabitego dziecka na łańcuszku? Co dalej? Miseczki z pustych czaszek, długopisy z kości? Wszystko eleganckie, stonowane i pachnące gnijącym trupem dziecka, które zabiliście, a teraz nosicie jako ozdobę.
Tekst: Mikołaj Brzyski/red.




