Andreas Kersten, niemiecki farmaceuta, postanowił definitywnie odejść z zawodu farmaceuty po tym, jak sąd, pomimo uniewinnienia go z zarzutów odmowy wydawania tabletek antykoncepcyjnych, określił, że nie można powoływać się na konflikt sumienia w tej kwestii.
Polscy farmaceuci stają teraz przed podobnym dylematem. Program Ministerstwa Zdrowia zakłada bowiem, że tabletki „dzień po” mogą kupić w aptece nawet osoby niepełnoletnie! A farmaceuci mają je sprzedać i nie marudzić.
Tabletki „dzień po”: sumienie mówi „nie”
Zaczęło się od sytuacji w 2019 roku. Andreas Kersten, który prowadził własną aptekę już od 1984 roku, dowiedział się wtedy, że Berlińska Izba Aptekarska wszczyna przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne w sprawie odmowy wydawania tabletek „dzień po” (tzw. postkoitalnych). Andreas jest katolikiem i odmawiał sprzedaży takich środków, powołując się na swoje sumienie.
Tabletki postkoitalne, choć określane są jako antykoncepcyjne, działają wczesnoaborcyjnie. Blokują zagnieżdżenie się dziecka w macicy, co prowadzi do jego śmierci. Kersten miał więc pełne prawo moralne i etyczne, aby odmawiać wydawania tego preparatu.
Sąd uniewinnił Andreasa Kerstena, ale…
Sprawa była pierwotnie rozpatrywana przez Berliński Sąd Zawodowy, który określił, że farmaceuci mają prawo powołać się na konflikt sumienia w sprawie tabletek antykoncepcyjnych. Taki wyrok był nie po myśli Izby Aptekarskiej, która złożyła odwołanie. Proces wydłużył się o kolejne lata. W międzyczasie Andreas zamknął aptekę, bo musiał przestać prowadzić biznes z powodów zdrowotnych. Jednak pozostał członkiem Izby Aptekarskiej.
Na ostateczny wyrok trzeba było czekać do 2024 roku. Sąd uniewinnił Andreasa i odrzucił apelację Izby. Nie ograniczył się natomiast jedynie do decyzji o ponownym uniewinnieniu. Uznał bowiem także, że wolność sumienia musi ustąpić wobec wydawania leków prawnie dopuszczonych do obiegu. A jeśli farmaceuta nie jest w stanie postawić praktyk zawodowych ponad swoim sumieniem, powinien zrezygnować z wykonywania zawodu.
Reakcja Andreasa na orzeczenie sądu była jasna i konkretna. Zwrócił się on do Berlińskiej Izby Aptekarskiej z prośbą o cofnięcie jego licencji na wykonywanie zawodu. Skoro nie może zgodnie z własnym sumieniem odmówić wydawania środków powodujących śmierć maleńkiego dziecka, nie chce być farmaceutą wcale. To postawa zrozumiała z punktu widzenia farmaceuty z sumieniem. Jednak pozbawia ona pacjentów dobrego fachowca, który dodatkowo kieruje się etyką.
Czy w Polsce powtórzy się historia Andreasa Kerstena?
Od 1 maja 2024 roku w ramach programu wprowadzonego przez Ministerstwo Zdrowia tabletki „dzień po”, takie jak Ella One czy Escapelle mogą kupić w części aptek już piętnastolatki. I to nawet bez konsultacji z lekarzem i bez zgody rodziców. Do przeprowadzenia tego typu aborcji farmakologicznej nie jest potrzebna recepta, gdyż „papierek” może na miejscu wystawić farmaceuta.
Czy polskim farmaceutom wystarczy odwagi, by sprzeciwić się wydawaniu środków do zabijania dzieci – tak jak zrobił to Andreas Kersten? Oby tak się stało. Potrzebujemy ludzi sumienia, którzy w tej sprawie od razu będą głośno mówić „nie”, sprzeciwiając się zgubnym lewackim ideom. Od mównicy sejmowej po okienko lokalnej apteki.
Tekst: Mikołaj Brzyski




