Aleksandra Dulkiewicz odpowiada na iterpelację

Aleksandra Dulkiewicz odpowiada na interpelację. Potwierdza podwójne standardy w Gdańsku

Prezydent Miasta Aleksandra Dulkiewicz – rękami swojego zastępcy Piotra Borawskiego – odpisała na interpelację w sprawie nękania proliferów pod szpitalem św. Wojciecha. I chcąc nie chcąc przyznała, że pod placówką na Zaspie obowiązują podwójne standardy w traktowaniu zgromadzeń. Jak mantrę powtarza, że działa zgodnie z prawem. Jednak niemal każdy fragment pisma zdradza, że Prezydent Gdańska prawa albo nie zna, albo intencjonalnie je łamie.

1,5% podatku na działania prolife, na obronę życia

Bezpieczeństwo zapewnione. A jednak zgromadzenia prolife chcemy rozwiązać

Radna Barbara Imianowska w swojej interpelacji poprosiła o wyjaśnienie przyczyny zarejestrowania tuż obok zgromadzenia prolife manifestacji skrajnej lewicy. 

„W przypadku zgłoszeń obejmujących tożsame miejsce i zbliżony czas organizacji zgromadzeń, zastosowanie miały przepisy art. 12 ustawy Prawo o zgromadzeniach. Organ każdorazowo dokonuje analizy możliwości jednoczesnego przeprowadzenia zgromadzeń z uwzględnieniem konieczności zapewnienia bezpieczeństwa uczestników, osób postronnych oraz funkcjonowania infrastruktury publicznej, w tym podmiotów leczniczych” – czytamy w odpowiedzi na interpelację radnej. W kolejnym zdaniu Prezydent Miasta zgrabnie zrzuca odpowiedzialność za bezpieczeństwo na Policję, choć to jej podwładni spowodowali, że obok Publicznego Różańca bez przeszkód zarejestrowała się proaborcyjna bojówka

Nasuwa się pytanie – skoro pracownicy urzędu miasta byli pewni, że jest możliwość zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom obydwu zgromadzeń (podobnie jak osobom postronnym i tym znajdującym się w budynku szpitala), to dlaczego podejmowali próby rozwiązania zgromadzenia prolife, powołując się na to, że komuś ono zagraża? A jednocześnie nie niepokoili w podobny sposób uczestników demonstracji proaborcyjnej?

Nierówne standardy

„Pragnę zapewnić, że organ gminy nie dokonuje oceny treści ani charakteru ideowego zgromadzeń, lecz działa w oparciu o zasadę równego traktowania wszystkich organizatorów oraz konstytucyjnie gwarantowaną wolność zgromadzeń, a decyzje podejmowane są wyłącznie na podstawie przesłanek ustawowych” – napisał zastępca prezydent Dulkiewicz. 

Trudno o większe kłamstwo. Bo to uczestnicy Publicznego Różańca o zatrzymanie aborcji byli notorycznie nachodzeni przez gdańskich urzędników, a lewacka bojówka nie. Joanna, koordynator i przewodnicząca zgromadzenia prolife, nieustannie słyszała krytyczne uwagi nie tylko od obserwatora wysłanego na jej zgromadzenie, ale także od obserwatorów z innych zgromadzeń, którzy zbili się w grupę i wywierali presję na proliferów. Przykładów na podwójne standardy było zresztą więcej.

Nie tak wygląda równość wobec prawa, a słowa zastępcy Dulkiewicz brzmią jak kpina.

Dulkiewicz nie zna ustawy o zgromadzeniach

Rozbrajająco brzmią fragmenty pisma, gdzie autor wyjaśnia, że sam fakt zgłoszenia wcześniej jednego zgromadzenia nie powoduje, że w tym samym miejscu nie zostaną zarejestrowane kolejne. Zdradzają one głęboką nieznajomość obowiązującego prawa. Najpewniej UM Gdańsk przyjął zawiadomienie o zgromadzeniu organizowanym przez lewacką bojówkę nie dlatego, że tego wymagały przepisy, ale wręcz przeciwnie – pomimo tego, że zgromadzenia antagonistyczne powinny być rozdzielone. Jednak wypuszczenie agresywnych członków KOD-u na modlących się ludzi jest dla Aleksandry Dulkiewicz po prostu korzystne. Stąd fakt przyjęcia zawiadomienia od KOD-u przez miejskich urzędników. 

Kolejny fragment: „jednego organizatora wezwano do zmiany miejsca zgromadzenia z uwagi, iż miejsce zgromadzenia wskazane w zawiadomieniu jest terenem zarządzanym przez Podmiot Leczniczy Copernicus”. Prezydent Gdańska zdecydowanie potrzebuje korepetycji z przepisów prawa. Fakt zarządzania przez zarządcę szpitala terenem otwartym, dostępnym dla nieokreślonych imiennie osób nie powoduje, że na tym terenie nie mogą odbywać się zgromadzenia (por. Ustawa Prawo o zgromadzeniach z 15.07.2015, Art. 3.1). Od grudnia ubiegłego roku Aleksandra Dulkiewicz powinna dawno odrobić tę lekcję, ponieważ to właśnie proliferzy są notorycznie wzywani do zmiany miejsca modlitwy – i zawsze odpisują na wezwanie, że miejsca nie zmienią i dlaczego urząd nie ma prawa o to wnosić!

Dulkiewicz: Wulgarne wrzaski KOD to „debata publiczna”

Interpelacja Barbary Imianowskiej dotyczyła także braku reakcji delegowanych urzędników na zakłócanie modlitwy przez bojówkę KOD i Gdańskiej Lewicy. Co odpowiedziała na to prezydent miasta? „Chodnik przed wejściem do szpitala nie jest miejscem kultu religijnego, a organizator zgłaszając zgromadzenie, które odbywa się w formie modlitwy (różaniec) w trybie ustawy – Prawo o zgromadzeniach, może spodziewać się możliwego jego zakłócania zarówno przez osoby postronne, ruch pojazdów odbywający się w pobliżu, w tym karetek, jak również inne zgromadzenie o odmiennych poglądach”. Z odpowiedzi na interpelację wynika zatem, że urząd miasta z góry zakłada, że zakłócanie zgromadzenia modlitewnego – np. wulgarne wrzaski, gdy tylko zacznie się modlitwa – jest elementem debaty i wyrażania poglądów. Zastępca Dulkiewicz jako usprawiedliwienie zachowania bojówki KOD-u cytuje bowiem wyrok sądu dotyczący sposobu wymiany poglądów na ulicy. 

Nie mamy notatek, wymyślamy, jak było

Okazuje się, że urzędnicy wydelegowani na Zaspę jako obserwatorzy zgromadzeń nie sporządzają z nich notatek służbowych! Nie wiedzą zatem, co tam się działo. Mamy za to w piśmie fragmenty, gdzie opisują, jak ich zdaniem wyglądało zgromadzenie – i jest tam czysta fikcja!

Wyjaśniają np., że użycie urządzeń nagłaśniających było „analizowane w kontekście lokalizacji zgromadzeń w bezpośrednim sąsiedztwie podmiotu leczniczego”. I że ze względu na lokalizację zgromadzenia mają prawo zlecać ściszenie megafonów. Tymczasem żaden przepis nie określa maksymalnego poziomu dźwięku dla prawidłowo zgłoszonych zgromadzeń publicznych. Dyktowanie organizatorom zgromadzenia, kiedy i jak głośno mogą przemawiać – albo modlić się – jest więc formą cenzury i jest niezgodne z prawem. Co więcej – właśnie to jest celem zgromadzenia z nagłośnieniem – dotrzeć do uszu aborterów i poruszyć ich sumienia. I dotrzeć do pacjentów szpitala z ostrzeżeniem, że w murach tej placówki zabijani są poprzez aborcję malutcy pacjenci. Urzędnicy miejscy nie mają podstawy prawnej, aby „doradzać” ściszenia dźwięku ani tym bardziej szantażować, że jeśli zgromadzenie nie będzie przebiegało zgodnie z ich widzimisię, to je rozwiążą.

Szczytem bezczelności jest pisanie, że urzędnicy polecili proliferom ściszyć nagłośnienie, a oni się dostosowali, „co potwierdza prawidłową reakcję oraz respektowanie kompetencji przedstawicieli organu”. Bo – jakkolwiek groźby ze strony urzędników padały wielokrotnie, to opisana reakcja obrońców życia po prostu nie miała miejsca. Brak notatek służbowych z wydarzenia Piotr Borawski zastąpił sobie snuciem własnych wyobrażeń o tym, co się faktycznie działo. 

Pismo od lekarzy-aborterów nie jest źródłem prawa

I jeszcze jedno: urzędnicy twierdzą, że pouczali, by ściszyć dźwięk, na podstawie bliżej niesprecyzowanego pisma od lekarzy z Zaspy. I że zapoznali organizatorkę z treścią pisma. To kłamstwo. Do Joanny nie dotarło żadne pismo. A nawet gdyby dotarło… wiemy, że aborterzy z tego szpitala czują się źle, gdy słyszą, że dopuszczają się zbrodni. Ale fakt, że napiszą sobie pismo, że nie chcą słuchać manifestacji pod szpitalem, nie nakłada na obrońców życia żadnych powinności. 

Po lekturze odpowiedzi Aleksandry Dulkiewicz na interpelację radnej Imianowskiej narzuca się przede wszystkim następująca refleksja: szkoda, że urzędnikom i prezydent miasta Gdańsk przeszkadza modlitwa w intencji dzieci, a fakt, że są one bezlitośnie uśmiercane przed urodzeniem zastrzykiem z trucizną, nie robi już na nich żadnego wrażenia.

Widać też podwójne standardy w traktowaniu obrońców życia i agresorów z lewicowych grupek, które specjalnie rejestruje się w pobliżu modlących się ludzi, aby próbowały ich zakrzyczeć. 

Dopóki w szpitalu na Zaspie zabijane są dzieci nienarodzone, będziemy modlić się o zakończenie tego haniebnego procederu. Bez względu na to, co myślą o tym urzędnicy gdańskiego ratusza! Najbliższy Publiczny Różaniec pod szpitalem na Zaspie już w niedzielę 15 marca o 12.00. 

Tekst: red.


Sprawdź podobne wpisy

RatujŻycie.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.