Jedna z użytkowniczek forum proaborcyjnego zamieściła w sieci fotografię przedstawiającą jej własne abortowane dziecko. Internautka spodziewała się, że jej ciało opuści zaledwie „tkanka pozbawiona ludzkich cech”, jak napisano na jednym z lewicowych portali. Tymczasem zobaczyła maleńkie, ale już doskonale uformowane ludzkie ciało z oczami, kończynami i wykształconymi paluszkami. Rozmówczynie zgodziły się z kobietą, że informacje na temat wyglądu płodu na wczesnym etapie ciąży krążące w środowiskach proaborcyjnych bywają bardzo mylące.

Czemu służy takie oszukiwanie kobiet? I dlaczego mimo nowoczesnej, rozwiniętej medycyny ludzie wciąż dają się nabrać propagandystom? Przecież wystarczy pójść na pierwsze ciążowe USG, by zobaczyć, że już kilkutygodniowe dziecko ma wszystkie kończyny, główkę i bijące serduszko. To nie żaden zlepek komórek, ale po prostu człowiek!
Nie grudka albo chmurka. Zmarłe dziecko
Aktywistka aborcyjna opublikowała na forum internetowym zdjęcie swojego abortowanego dziecka. Zabiła je tabletkami między siódmym a dziewiątym tygodniem od poczęcia i była w szoku, gdy zobaczyła, że jej macicę opuściło ciało dziecka z widocznymi rączkami, nóżkami i maleńkimi paluszkami. Nie woreczek, nie strzępek, skrzep czy chmurka, jak się spodziewała, ale mały, martwy człowiek. Widok ten wywołał w niej szok. „Kiedy na to spojrzałam, poczułam, jakby serce mi zamarło (…) Było to dla mnie niezwykle traumatyczne” – napisała.
„Chciałam się tym podzielić, bo natknęłam się na pewne informacje, które mogą wprowadzać w błąd, jeśli chodzi o to, jak embrion może wyglądać na tym etapie” – dodała kobieta. Bo lewicowe media konsekwentnie odbierają człowieczeństwo nienarodzonym dzieciom: nazywają je płodami, zlepkami komórek czy tkanką ciążową; nigdy dziećmi.
Efekt aborcji to zawsze martwe dziecko
„Jestem zdecydowaną zwolenniczką prawa do wyboru w każdych okolicznościach i z dowolnego powodu” – napisała forumowiczka o nicku BackgroundPea7785, publikując zdjęcie zabitego maluszka. Zwolenniczka aborcji była zdziwiona, bo gdy przeprowadziła własną aborcję, nagle dowiedziała się, że wszystko to, w co wierzyła, było zwykłym kłamstwem!
Inne kobiety odpowiedziały na jej komentarz, stwierdzając, że także uległy propagandzie. Część z nich nie mogła wręcz uwierzyć, że została tak oszukana. „Bardzo dziękuję. Te krążące grafiki przedstawiające płody w 4–9 tygodniu ciąży są strasznie mylące” – napisała jedna z nich.
Szkodliwa manipulacja
Środowiska proaborcyjne za wszelką cenę i zupełnie wbrew faktom starają się przekonywać społeczeństwo, że aborcja to nie zabójstwo, że jej efekt jest zbliżony do zwykłej miesiączki, że to całkiem zwykła, nieszkodliwa procedura. W ten sposób starają się znormalizować zabijanie nienarodzonych. Jednak kobiety, które uwierzą feministkom, bardzo się zdziwią, gdy zdecydują się wykonać aborcję na własnym dziecku!
Trzeba jak najszerzej pokazywać prawdę o aborcji wszędzie: w Internecie, mediach społecznościowych, na ulicach. Tylko w ten sposób możemy zwalczać proaborcyjną propagandę i ratować dzieci.
Tekst: Anna Nowak




