Agresywna bojówka złożona z działaczy Partii Razem zaatakowała Publiczny Rózaniec pod szpitalem w Lubaniu. Proaborcyjni działacze krzyczeli przez megafony i próbowali zagłuszyć modlitwę za dzieci nienarodzone. Lubań jest nowym abortorium dla Gizeli Jagielskiej, a znana aborterka już deklaruje, że będzie tam robiła to samo, co w Oleśnicy.

Publiczny Różaniec w Lubaniu
Modlitwa za dzieci nienarodzone od kilku tygodni odbywa się w Lubaniu regularnie. Ostatnia sobota miesiąca godzina 13:00 – to czas, gdy pod lecznicą gromadzą się ludzie wrażliwi na los dzieci zagrożonych aborcją.
Sens tej modlitwy jest głęboki – jest ona zwróceniem się do Boga, ale i publiczną manifestacją sprzeciwu wobec aborcji. W myśl maksymy ora et labora uczestnicy modlą się i pracują, czyli pokazują prawdę o aborcji i wzywają do zakończenia dokonywania zbrodni.
Proaborcyjna bojówka atakuje
W ostatnią sobotę lutego pod lubański szpital przyszły także inne osoby – radykalni zwolennicy zabijania dzieci. Nie było ich wielu – zaledwie kilka starszych kobiet i mężczyzn. Byli jednak wściekli i mocno hałasowali. Przynieśli szczekaczki, przez które wykrzykiwali wyzwiska i żądali od proliferów, aby odeszli z miejsca. Początkowo chcieli nawet zająć miejsce, gdzie zgłoszona była publiczna modlitwa, jednak nie pozwoliliśmy im na to.
Gdy zaczął się Różaniec, działacze Razem zaczęli robić hałas, wykrzykując hasła, ale i dziwne jęki bez słów. Wyglądali jak opętani. Hipokryci – krzyczeli przez megafony, że pod szpitalem… powinna być cisza.
Pomiędzy proliferami a aborcjonistami stanęła Policja. 60 funkcjonariuszy stworzyło kordon, aby partyjna bojówka nie zaatakowała fizycznie uczestników modlitwy.
Niepokój w Lubaniu – kto jest winny?
Winni sytuacji w Lubaniu to przede wszystkim ci, którzy zdecydowali o powierzeniu Gizeli Jagielskiej Centrum Narodzin. Anna Płotnicka-Mieloch, szefowa Łużyckiego Centrum Medycznego, chce zwiększyć liczbę porodów z 200 do 1000 rocznie. Zatrudnienie znanej aborterki nie jest więc przypadkiem. Późne aborcje, w których specjalizuje się Jagielska, są przez NFZ rozliczane tak samo jak poród. Czy rodzi się żywe dziecko, czy zabite wcześniej chlorkiem potasu – dla funduszu to jest to samo: poród. Zabijając dzieci można więc podreperować finanse szpitala i poprawić marne statystyki.
Zaistniała w sobotę sytuacja była też pokłosiem decyzji organu gminy, który – mając już zgłoszenie Publicznego Różańca – przyjął drugie zawiadomienie, od aborcjonistów z Razem. I to dokładnie w tym samym miejscu. Starosta Lubania Zbigniew Zjawin zamiast wypłakiwać sie mediom, powinien zadbać o to, aby modlitwy pod szpitalem były bezpieczne, a tu wielką rolę mają do odegrania lubańscy urzędnicy.
Dlaczego aborterzy atakują proliferów?
Dlaczego Publiczny Różaniec wzbudza taką wściekłość aborterów? Bo za wszelką cenę próbują zdusić swoje sumienia. Zwolennicy aborcji z Partii Razem nie chcą, aby ktoś uświadamiał pacjentom szpitala, że ich lecznica właśnie zamienia się w miejsce kaźni bezbronnych dzieci.
Argumenty za aborcją zawsze są te same: przemoc, krzyk, fizyczne i werbalne ataki. Życie jest piękne i dobre, aborcja zła i odrażająca – i właśnie tę różnicę widzieliśmy wyraźnie w sobotę pod szpitalem w Lubaniu…
Kolejny Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji już 28 marca o 13:00 przy Zawidowskiej 4 – przyjdź, ratuj życie dzieci razem z nami!
Tekst: Grzegorz Gielert




