Aborcja na przyjęciu: Dee Drac

Aborcja na przyjęciu z okazji ujawnienia płci. Goście: „Zabij je, zabij je!”

Dee Drac, 35-letnia mieszkanka Memphis w stanie Tennessee (USA) opublikowała na Facebooku nagranie z przyjęcia tzw. gender reveal party – przyjęcia organizowanego zwykle przez rodziców z okazji ujawnienia płci dziecka, którego się spodziewają. Jednak zamiast cieszyć się wspólnie z gośćmi z informacji, że ma maleńką córeczkę, kobieta … połknęła na ich oczach środki aborcyjne. Podskakując w dodatku z radości! A zgromadzeni wokół niej goście skandowali w tle: „Kill it, kill it!” („Zabij je, zabij je”).

Szaleńczy, diaboliczny wręcz spektakl zaprezentowany przez Amerykankę odsłania prawdziwe oblicze aborcjonizmu. Tu nie chodzi o niczyje dobro: ani dzieci, ani ich matek. To po prostu czyste zło! A powszechny dostęp do środków aborcyjnych generuje takie właśnie, straszne sytuacje, gdy zabijanie dzieci traktuje się nie tylko jako coś normalnego, „prawo kobiet”, ale nawet… okazję do zabawy.

Baloniki, confetti i… środki aborcyjne

35-letnia czarnoskóra Amerykanka postanowiła uczynić z zabicia swojego dziecka przedziwny spektakl. Przygotowała w ogrodzie baloniki i confetti, zaprosiła gości, włączyła muzykę. Potem przebiła jeden z balonów – tak jak zwyczajowo robi się na tego typu przyjęciach, by dowiedzieć się, czy urodzi się chłopiec, czy dziewczynka. Jednak zamiast karteczki z informacją o płci maluszka znalazła tam… torebkę z tabletkami aborcyjnymi. Wówczas, podskakując z radości i powtarzając „Thank you, Jesus” („Dziękuję, Jezu”), kobieta przyjęła mordercze środki, popijając je colą z puszki. Nagranie całego tego zdarzenia umieściła następnie na Facebooku, dodając: „I don’t want no lil b*tch. Lord I wasn’t ready” („Nie chcę żadnej małej s*ki. Panie, nie byłam gotowa”). A co w tym wszystkim najstraszniejsze, tuż obok pląsajacej i śpiewającej dziko kobiety było dziecko: mała, kilkuletnia dziewczynka. Która, prawdopodobnie nie wiedząc dobrze, co się dzieje, także tańczyła podczas zabijania drugiej, nienarodzonej jeszcze dziewczynki. Bo to dziewczynkę nosiła pod sercem Dee Drac! 

Zabójstwo dziecka – okazja do świętowania

Nie będziemy tu dochodzić przyczyn pomysłu Amerykanki, by zabić własną malutką córeczkę na oczach gości, ani szukać dowodów, czy jej dziecko rzeczywiście zginęło. Część mediów alarmuje, że była to aborcja selektywna ze względu na płeć, a inne piszą, że kobieta postanowiła uśmiercić dziecko na złość jego ojcu, który nie pojawił się na przyjęciu. Niektórzy komentatorzy twierdzą nawet, że cała sytuacja była tylko prowokacją lub rodzajem dziwacznego performance’u obliczonego na zdobycie sławy, a połknięte przez Dee Drac tabletki nie były tak naprawdę środkami aborcyjnymi. 

Jedno jest jasne: pewna kobieta postanowiła zrobić z aborcji przedstawienie. I zyskała wielu obserwujących. A reakcje pod jej przerażającą transmisją to przede wszystkim roześmiane emotikony. Żadnej refleksji, że oto ludzkie życie zostało przerwane, żadnego współczucia. Do takiej właśnie perwersji prowadzi oswajanie z aborcją i normalizowanie jej –  prowadzone konsekwentnie, od lat przez wrogie życiu środowiska!

„Aborcja jest ok”

Nagranie upublicznione przez Dee Drac obrazuje całkowitą znieczulicę i jest wynikiem chorego podejścia do śmierci promowanego przez środowiska proaborcyjne. Bo gdy zabijanie dzieci uparcie przedstawia się jako coś całkowicie normalnego, a nawet okazję do dobrej zabawy, wydaje się, że wszystko jest już dozwolone. Skoro można publicznie tańczyć w różowej bluzie z napisem „Aborcja jest ok”, to przecież można też zrobić imprezę z okazji zabicia własnego dziecka: ot, tak, bo dlaczego by nie?

Tylko że narracja promowana przez aborcjonistki jest jednym wielkim kłamstwem. I prowadzi do nieodwracalnej krzywdy – przede wszystkim dzieci, ale także ich matek i całych rodzin, a w końcu całego społeczeństwa, które w zatrważającym tempie się starzeje, bo zabija swoje dzieci, zamiast je rodzić i się o nie troszczyć.

Tekst: Anna Nowak


Sprawdź podobne wpisy

RatujŻycie.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.